BLOG

wedrowycz banner1

kilku prawdziwych nazistów...

W marszu niepodległości maszerują różni ludzie. Dla lemingów z gazety wybiórczej jest to jeden wielki pochód faszystów & rasistów. No cóż ci ludzie tak już mają. Nastoletniemu onaniście wszystko kojarzy się z gołą babą, a im wszystko co polskie nieodmiennie kojarzy się z …hitlerem.

Przejrzałem trochę fotek uczestników marszu i moją uwagę przykuły dwa transparenty. Pierwszy głosi:  „Europa będzie biała albo bezludna”. Hasło rzecz jasna jest debilne… Europa będzie zamieszkiwana przez ludzi białych albo przez ludzi nie-białych. Mamy za dobry klimat, zbyt żyzne ziemie i zbyt dogodne położenie by w razie zapaści demograficznej uniknąć kolonizacji…

Drugi transparent głosił „Jedną drogą nacjonalizm, uderz uderz w kapitalizm”. Jego twórcom najwyraźniej przyświeca idea budowy „trzeciej drogi” – czyli tzw. „ustroju narodowego”. Jeśli od lat 90-tych nic nie uległo zmianie jest to odwołanie się do niezrealizowanej koncepcji „strzałokrzyżowców” – nazistów węgierskich – chcieli oni tworzyć samowystarczalne „gniazda” – takie skrzyżowanie sowieckiego kołchozu z koreańskim czebolem…  

Zwalczanie kapitalizmu musi skończyć się jakąś odmianą socjalizmu. W tym przypadku zapewne narodowego socjalizmu. Swoją drogą ciekaw jestem czemu ci ludzie nie próbują budować narodowego kapitalizmu?

Był też napis: „Czysta krew – trzeźwy umysł”. O ile jestem za trzeźwością umysłu o tyle wezwania do zachowania czystości krwi – kojarzą mi się raczej nieszczególnie. Może dla tego że sam jestem z mniejszości a może za dobrze znam historię?

O rasizmie...

"Jesteśmy separatystami rasowymi, uważamy, że jedna rasa nie jest lepsza od drugiej, ale każda jest inna, zamieszkuje inny kontynent. Etniczności nie należy mieszać" -  powiedział rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej, Mateusz Pławski. (Amerykanie nazywają taką postawę segregacjonizmem)

 

W sieci po tej wypowiedzi zawrzało... Na autorze tych słów powieszono wszystkie psy, zwyzywano od nazistów i faszystów. Fakt że facet należy do organizacji postrzeganej jako banda skinheadów a osieroconej przez mec. giertycha dolał oliwy do ognia. 

"Łysi" to zdecydowanie nie moja bajka. Z rasizmem też mi raczej nie po drodze. Ale patrząc obiektywnie...

Ludzie dzielą się na rasy. Bo tak. Jest to fakt niepodważalny. Naukowy i sprawdzalny. Bezdyskusyjny. Są różnice budowy czaszki. Są odmienności genetyczne będące barierą dla przeszczepów "międzyrasowych". 

Rasy dzielą się dodatkowo na pewne podgrupy. Zasaniczo 3 rasy ludzkie zamieszkiwały pierwotnie różne kontynenty. Potem nastapiło wyymieszanie spwodowane migracjami, wojnami, niewolnictwem i innymi czynnikami. Facet nie wartościuje - nie pisze że są rasy gorsze i lepsze.

Ludzie dzielą się także na różne narodowości/etniczności. Ich mieszanie się czasem przebiegało w miarę pokojowo jak w dawnej Rzeczpospolitej czy C.K.Austrii. Ale to raczej chwalbne wyjątki.

Częściej jedne ludy dominowały i doprowadzały do wynarodowienie innych (słowianie połabscy stanowili większość ludności wiejskiej Saksonii i zostali zgermanizowani dopiero w XIX wieku).

Czasem ludy zamieszkujące jeden teren eksterminowały się wzajemnie. Wyniszczenie Indian w USA, polowania na Aborygneów w Australii, rzeź Ormian w Turcji, Shoah przeprowadzony przez niemców na Żydach, czy Rzeź Wołyńska to tylko najbardziej znane przykłady. 

Doświadczenie płynące z pobieżnej choćby lektury książek historycznych nakazuje nam daleko posuniętą ostrożność!

Obserwacja obecnej fali gwałtów, mordów i zamachów terrorystycznych pustoszących europę zachodnią jest ewidentnym następstwem niekontrolowanej imigracji muzułmańskiej.

I to niesie czytelne ostrzeżenie. Mamy prawo mówić o tym głośno. 

Koleś orzekł też że "osoba czarnoskóra nie może być Polakiem" i tu dopiero mamy ewidentny rasizm, za który powinna być konkretna sankcja karna.

A ja nie widzę problemu z kolorem skóry - dlam nie Polak może być czarny, może być żółty, może być brązowy - byle uczciwy człowiek i patriota. 

Wieliki przegrany

http://niezalezna.pl/208381-redakcja-z-czerskiej-nie-ma-powodow-do-radosci-sprzedaz-wyborczej-leci-na-leb-na-szyje

Michnk miał wiele okazji by ratować swoje imperium. 

Gdyby użył całego potencjału spółki Agora do wyjaśniania Smoleńska. 

Gdyby wytoczył wszystkie działa do zbadania spraw warszawskiej reprywatyzacji...

Gdyby był prawdziwym dziennikarzem a nie marnym propagandystą...  

Dziś jego najwierniejsi czytelnicy już po prostu wymierają a nowych brak. 

Trzeci jeździec apokalipsy antykaczystowskiej

Na czele KOD początkowo stał dziwny człowiek znany z tego że nosi idiotyczny kucyk i lubi jeździć drogim motorem, a przy tym jest biedny do tego stopnia że nie płaci alimentów na swoje dzieci. Jak się po pewnym czasie okazało sumienie jednak jakieś tam posiadał i postanowił część zaległości uregulować. Szkoda tylko że przy użyciu pieniędzy podprowadzanych organizacji którą kierował…

W walce z „krwawym reżimem kaczystowskim” wspierał go koleś który ułożył hymn „opozycji”. Człowiek ten był jednak wobec KOD bardziej uczciwy, kasy z puszek nie podbierał, ani nie wystawiał sobie faktur za lipne usługi. Swoją walkę z „pisiorami” finansował sobie samodzielnie – sprzedając młode dziewczyny do zagranicznych burdeli.

Niestety nasze zacofane społeczeństwo nie było w stanie zrozumieć prostej zasady że rewolucja sama z siebie uświęca zarówno środki jak i samych rewolucjonistów. Ostrzał ze strony niezależnych mediów, oraz represyjna polityka penitencjarna wymusiły zmiany na stanowisku lidera protestów i oto w pierwszym szeregu bojowników o wolność pomaszerował kolejny heros. Tym razem morderca i homoseksualista. Na pohybel moherom i innej ciemnocie…

Pokolenie szcześliwych idiotów

Dorosło pokolenie które nie pamięta komuny. Pokolenie szczęśliwe. Choć z drugiej strony może powinienem napisać pokolenie szczęśliwych idiotów? Co i rusz spotykam się z postawami odrzucania wiedzy. Z ludźmi którzy nie poświęcili odrobiny czasu by poznać choćby poziom życia w PRL a wymądrzają się na ten temat… Którzy nie rozumieją czym była PZPR, SB, MO. Którzy nie wiedzą jak żyło się bez paszportu, czytając książki o świece z dołującą świadomością że opisywanych cudów nigdy nie zobaczy się na własne oczy. To pokolenie w ogóle nie kapuje czym jest lewica i do czego może doprowadzić gdy dostanie trochę władzy – choćby tyle co brudu za paznokciem… Problem w tym że na obecnym zakręcie historii nie bardzo możemy sobie pozwolić na tolerowanie wroga wewnętrznego. Dziś trzeba zacisnąć zęby i pas…

Kolejny raz znajdujemy się między młotem a kowadłem. Ze wschodu kładzie się na nas ponury cień Rosji – kraju nadal potężnego, agresywnego, nieobliczalnego. Na szczęście nasi niechciani starsi bracia mają inne problemy. Z zachodu – trwa nieustanne dociskanie śruby ideologicznej przez lewactwo z UE. Z ust europolityków padają deklaracje bardzo niepokojące. Nasza droga budzi ich niechęć, chcą nas karać, pod przymusem relokować u nas pseudouchodźców, wpierniczają się bez przerwy w nasze wewnętrzne polskie sprawy. Sojusznicy? USA jest daleko – poza tym nie można na nich liczyć o czym boleśnie przekonał się cały szereg zaprzyjaźnionych z Ameryką krajów. Pod bokiem mamy Ukrainę – to potencjalnie bardzo dobry sojusznik – ale mamy z Ukraińcami zaszłości historyczne do wyjaśnienia, a po tamtej stronie Bugu nie bardzo widać chęć porozumienia.  

Co zrobi to pokolenie dzieci kapitalizmu gdy historia nagle przyspieszy? 

O feminiźmie

Feminizm nie ukrywał nigdy że jego celem jest zniszczenie systemu patriarchalnego i wprowadzeniem na to miejsce własnego systemu opartego teoretycznie na równouprawnieniu płci a w rzeczywistości na supremacji wąskiej grupy zawodowych działaczek i przebudowie ustroju na wzór totalitarny.

Nie zaprzeczam że system patriarchalny narzuca kobietom pewne ograniczenie i ramy działań, ale daje im w zamian liczne przywileje - np uwalniając je z konieczności pracy zarobkowej poza domem, czy zapewniając im i ich dzieciom szeroką ochronę realizowana przez całe społeczeństwo (kobiety z dziećmi przepuszczamy w kolejkach, kobietom w ciąży ustępujemy miejsca w tramwajach etc., uderzenie kobiety nawet wśród marginesu uważane jest za obciach.)

Ponieważ wiara, tradycja, rodzina i niezależność finansowa są filarami systemu patriarchalnego feminizm podobnie jak inne mutacje marksizmu będzie starał się je niszczyć lub falsyfikować, tworząc własną świecką obrzędowość z kultem działaczek z przeszłości, propagując własne tradycje (mocno przefiltrowane bo sufrażystki były przeciw aborcji!), budując nowe związki "rodzinne" - m.in. lesbijskie, a niezlaezność finansową zapewniając wybranym za pomocą grantów i dotacji.

Złe prawo..

Art. 256. Kodeksu Karnego: Propagowanie faszyzmu lub totalitaryzmu

§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.

§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.

To typowy przykład złego prawa uchwalonego przez sejm kontrolowany przez postkomunistów.  

Po pierwsze w Polsce nie mamy problemów z faszystami – nie słyszałem NIGDY żeby ktoś chwalił Mussoliniego, nie widziałem żeby ktoś malował włoskie orły, topory czy rózgi liktorskie. W Polsce problem mamy (marginalny) z neo-nazistami -  spośród których mniejszość odwołuje się wprost do pomysłów hitlera i emblematów III Rzeszy a większość falsyfikuje przesłanie „Mein Kampf” wybierając sobie tylko niektóre elementy ideologii hitlerowskiej.   

Po drugie – „inny system totalitarny” – ustawodawcy nie odważyli się napisać wprost że chodzi o marksizm i jego mutacje – skutkiem czego mamy w kraju szereg grup odwołujących się do różnych prądów komunizmu (głównie neotrockistów). Grupy te bywają agresywne i nie kryją swoich ambicji politycznych.

Po trzecie „kto publicznie propaguje ustrój państwa” – z tego wynika że grupy neonazistowskie i neokomunistyczne teoretycznie mogą działać bezkarnie o ile nie deklarują chęci wprowadzenia swoich pomysłów na skalę całego kraju. (w praktyce oczywiście organizacja neonazistowska zostanie szybko zlikwidowana, a neokomunistyczna jeszcze dostanie dotacje…)

W CAŁYM TEKŚCIE ustawy NIE MA CZTELNEGO ZAKAZU EKSPONOWANIA EMBLEMATYKI KOMUNISTYCZNEJ LUB NAZISTOWSKIEJ W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ. Ergo: koszulka z mordą hitlera czy swastyką – jest de jure równie legalna jak ta z sierpem i młotem oraz mordą Stalina. Problem może się pojawić  gdy ktoś zechce takowe takowe rozpowszechniać. Wykonywanie ich na użytek własny i noszenie nie pociąga za sobą żadnych sankcji – a powiedzmy sobie wprost: chyba powinno…

Paragraf 3 całkowicie rozbraja ustawę. Można urządzić happening „artystyczny” z rozdawaniem przechodniom swastyk… Można legalnie wydrukować i rozdawać Mein Kampf w celach edukacyjnych. Można rozdawać koszulki z Hitlerem. Wszystko można – póki nie znajdzie się krewki patriota i nie da naziście lub komuchowi w mordę. A dawanie w mordę legalne nie jest…   

Jak bym to widział?

Po pierwsze zakaz istnienia organizacji neonazistowskich i wszelkich klonów neomarksistowskich. Po drugie – całkowity zakaz eksponowania ich emblematów w przestrzeni publicznej z wyłączeniem ściśle uzasadnionych przypadków. Po trzecie zakaz propagowania trzech filarów nazizmu: rasizmu, aborcji, eugeniki. Trzeba też sformułować podobny zakaz bijący w podstawy ideologii komunistycznej.

Jednocześnie powinna być legalna uzasadniona i oparta na sprawdzalnych faktach krytyka innych narodów, kultur, obyczajów, tradycji i religii (oraz ateizmu). Musimy mieć prawo spokojnie głosić że obrzezanie kobiet (powszechne w islamie) jest odrażającym barbarzyństwem rodzącym poważne skutki psycho-fizyczne da okaleczonych. Powinniśmy móc za tę praktykę bardzo surowo karać. Powinniśmy mieć prawo krytykować Azjatów za spożywanie psów i małp – a Hindusom pozwalamy krytykować nas za zabijanie i spożywanie krów.

Przede wszystkim powinniśmy okazywać sobie wzajemne poszanowanie w granicach rozsądku. Jedziemy do Indii – nie jemy wołowiny,  jak jemy to mogą nas wsadzić. Chcemy jeść wołowinę – przecież nie ma przymusu jeżdżenia do Indii. Jeśli muzułmanin przyjeżdża do Europy z nieletnią żoną – to ich nie wpuszczamy, a jeśli jednak wjadą bzyknie ją na naszym terytorium pakujemy go do pierdla za pedofilię. I tyle. Nasz teren – nasze prawa. Obcy teren – obce prawa. Suwerenność w stanowieniu przepisów.

GOŚĆIE MUSZĄ SIĘ DOSTOSOWAĆ. Nie ważne czy przybywają jako turyści czy jako imigranci.  

Nieprzyzwoity produkt przyzwoitych czasów...?

Uważam że w wielu przypadkach w ogóle nie należy dyskutować.

Po prostu są ludzie do których nie dotrze nic. Za głupi by dotarła logika, zbyt zimni by dotarła empatia, zbyt cyniczni aby przebiła się jakaś emocja. Zbyt pyszni i zadufani by dopuścić myśl że ten drugi może mieć rację bo ma wykształcenie, inteligencję, obycie.

A czasem trafią się typki stanowiący kompilację tych cech: głupoty, zimna, pychy i cynizmu. Odporni na argumenty, sprawdzalne dane, liczby. Albo tacy którzy domyślają się swojej słabości ale głupotę, niewiedzę, ubóstwo intelektualne pokrywają butą, chamstwem i agresją.

Czy nasza cywilizacja choruje bo na jakimś etapie elity zaczęły dyskutować ze świrami zamiast walić nahajką przez łeb...?
Tak mi się wydawało. Myślałem że dawny świat był wewnętrznie poukładany a skarlenie ducha nastąpiło w chwili gdy rozmaita ludzka mierzwa została skutkiem demokracji zalegalizowana jako pełnoprawny uczestnik dyskusji.

Ale chyba nie...

Zwróćcie uwagę: wojny totalne okraszone licznymi ohydnymi zbrodniami były dziełem ludzi cywilizowanych, kulturalnych, wykształconych i wychowanych wedle "sprawdzonych" konserwatywnych wzorców.

Rzezie w Alzacji, Zbrodnie anglików w Chinach i RPA. Ludobójstwo w Kongo Belgijskim, I wojna św, Wojna polsko-sowiecka, II wojna św. Wszystkie były dziełem ludzi którzy z mojego punktu widzenia wychowywali się w czasach NORMALNYCH. Którym wpajano kindersztubę, uczono katechizmu, którzy w szkole czytali klasyków greckich i rzymskich...

Zbrodni dokonywały głównie masy złożone z ciemnoty ale rozkazy popełniania zbrodni wydawali ci od których mielibyśmy prawo wymagać zachowań honorowych i po ludzku przyzwoitych...

w oczekiwaniu na cios maczugą

Rząd uzyskał skromną nadwyżkę budżetową - 3,8 miliarda złotych. Jest szansa że po raz pierwszy od czasów rządów mec. Olszewskiego zamkniemy rok bez deficytu. Oficjalne stanowisko wiąże ten sukces z ograniczeniem zbędnych wydatków oraz poprawą w ściągalności podatków – zwłaszcza zaś w ukróceniu działań mafii vatowskich.

Problem w tym że władza działa w okresie  koniunktury – gdy wszystko jest łatwiejsze. Koniunktura potrwa 2-3 lata (chyba że załamie się wcześniej). W tym momencie trzeba budować mocne podwaliny która pozwolą nam gładko przetrwać kolejny kryzys. Np. ja haruję jak wariat pisząc dwie kolejne książki – bo wzrost sprzedaży nie potrwa wiecznie. Jak nie zarobię i nie uciułam teraz - to na kolejną szansą przyjdzie poczekać całe lata…

Władza niestety upaja się sukcesem. Oczywiście – jest się z czego cieszyć – ale trzeba zdawać sobie sprawę że ten sukces jest przejściowy. Pryśnie i to szybciej niż sobie z tego zdajemy sprawę.

Trzeba wykorzystać nadwyżki do obniżeń podatków. Trzeba ciąć zbędne etaty urzędnicze. Trzeba obniżyć składkę ZUS i uszczelnić ten system. Weryfikować fałszywych rencistów. Przyjrzeć się wydatkom opieki społecznej. Zbadać co się dzieje z setkami tyś. mieszkań socjalnych i komunalnych – jak są wykorzystywane. Trzeba też pozwolić działać ludziom. Dać ulgi inwestycyjne małym firmom. Sformułować czytelną ofertę dla emigracji – np. kilkuletnie ulgi podatkowe dla powracających i inwestujących uciułany za granicą kapitał. Tego wszystkiego brak. Nadal nie ma też obiecanego 15% CIT dla małych firm, ani niskiej stawki ZUS dla mikroprzedsiębiorstw.

Kryzys przyjdzie. Możemy być na niego przygotowani, a może nas walnąć znienacka jak maczugą w łeb. Zaniedbania dziś sprawią że cios będzie mocniejszy.

Czym zadziwiłbym świat...

Mam potworne poczucie straconego czasu. Wali mi się na głowę jak dziesiąta fala. 

Wytrzymałem 4 lata w liceum. Wytrzymałem poniżenia ze strony belfrzycy której kury było szczać prowadzać... 
Wytrzymałem konieczność kucia rzeczy które mnie nudziły i mierziły. Wszystko wytrzymałem byle tylko zdobyć maturę. 

Maturę która miała być przepustką na studia. 
Na wymarzoną archeologię. 

Wytrzymałem 5 lat studiów (de facto niemal 6 lat). Wytrzymałem konieczność kucia rzeczy zbędnych. Poświęciłem teraźniejszość dla przyszłości. Nie poszedłem do pracy tylko studiowałem. Chciałem być archeologiem - choć do dyplomu dowlokłem się ostatkiem sił. 

Byłem na ostatnim roku gdy gruchnęła wieść że nie będziemy mieli prawa wykonywania zawodu. 
Oszukano mnie. Okradziono - bo de facto straciłem 9 lat życia. Bezpowrotnie. Z minimalnym pożytkiem... 
Nikt mi nie odda tych lat. 

***

Gdybym mając 15 lat poświecił się rozwijaniu zainteresowań czytaniu i pisaniu? Jak wysoko zdołałbym skoczyć? Czym zadziwiłbym świat...