BLOG

 

upior-w-ruderze

Walentynka od kosmitów

„Meteoryt Czelabiński” przypomina jako żywo katastrofę tunguską. Nadleciała wielka biała kula. Wybuchła jeszcze w powietrzu z mocą malej bomby atomowej (10 kiloton). Znaleziono co najmniej jeden krater i …ani jednego odłamka „gościa z kosmosu”. Ponad 1000 osób rannych to pechowcy którzy znajdowali się w pobliżu okien gdy przyszła fala uderzeniowa. A zatem kosmiczna skała czy może raczej bryła kometarnego lodu?

Ekumenizm okiem historyka

W Łodzi w tym roku nie będzie ekumenicznej drogi krzyżowej. Na poprzednie zapraszano duchownych innych wyznań chrześcijańskich pozwalając im zabrać głos i przedstawić swoje rozważania. Obecni byli przedstawiciele kościołów ewangelicko-augsburskiego (luteranie), ewangelicko-reformowanego (kalwini), metodystycznego, mariawickiego i polskokatolickiego.

Rozumiem odwoływanie się do wspólnych korzeni, współpracę, wspólne pilnowanie (każdy na własnym odcinku) by społeczeństwo nie bydlęciało. Myślę jednak o historii. Luteranie – to ci którzy rozpętali w Europie pierwszy holokaust Żydów. Kalwini – to wyznawcy tej doktryny u samych narodzin swojego ruchu rewidowali dom po domu i mordowali w razie znalezienia różańców lub innych przedmiotów i ksiąg „zakazanych”. Mariawici – natchnieni przez schizofreniczkę stworzyli sektę w ramach której duchowni  płodzili z zakonnicami dzieci „poczęte z ducha świętego”, wreszcie kościół polsko katolicki którego duchowy przywódca był agentem UB i układał po wojnie doktrynę wspólnie z czerwonymi bandziorami z pionu do walki z religią.

Oczywiście każdy popełnia błędy i katolicyzm też ma swoje za uszami, a jego tak wyznawcy jak i przywódcy niejednokrotnie splamili się czynami niegodziwymi. Przyganiał kocioł garnkowi? Upłynęło wiele czasu. I oni i my się zmieniliśmy.  Może zatem patrzę zbyt ostro? Ich przodkowie odeszli, zerwali z nami, zerwali z tradycją, podnieśli ręce na relikiwie naszych świetych. Oni nie wracją. Wolą stać z boku. Różnimy się. W wielu kwestiach nie dogadamy się nigdy. Może zatem dość już rozmydlania kwesti zasadniczych? Broniąc swojej prawdy nie możemy zgodzić się na kompromisy. Bo jednak to święto jest nasze... 

Znowu o styropianie

Metr sześcienny styropianu o wysokich parametrach kosztuje zaledwie 180 zł. Metr kwadratowy płyty warstwowej (blacha lub pcv z rdzeniem styropianowym) to koszt od 40 złotych w górę. Metr kwadratowy ściany tradycyjnej wymaga użycia około stu cegieł, kilkunastu kilogramów cementu, taczki piasku, wody etc. Ścianę taką należy następnie wysuszyć, otynkować, pomalować i ocieplić. Wychodzi nam około 5 razy drożej…

Dom w technologii tradycyjnej to konieczność załadunku, transportu i rozładunku setek ton materiałów budowlanych. To kilka miesięcy budowy, długotrwały (nawet kilkuletni) proces wysychania tynków i wylewek.

Budowę pawilonów handlowych na pobliskim bazarze obserwowałem z okna. Lekko zbrojona wylewka. Płyty podłogowe. Do nich montowane ściany od razu wyposażone w drzwi i okna. Cała procedura nie trwała nawet dwu tygodni i na palcu „budowy” nie widziałem tłumów robotników. Najczęściej używanymi narzędziami były jak zaobserwowałem klucze francuskie wkrętarki i nitownice. Usiłuję policzyć jak dawno to było. Piętnaście lat temu? Osiemnaście? Coś koło tego.

Budynki stoją do dziś. Nie rozsypały się. Nie skorodowały. Służą. Wykorzystywane są przez cały rok – w najgorsze mrozy.

W POLSCE BRAKUJE TRZECH MILIONÓW MIESZKAŃ. Dla wielu ludzi kredyt jest szubieniczną pętlą dławiącą gardło przez dziesięciolecia, zmuszającą do okładania planów życiowych na lata a czasem ad acta. Tymczasem już 15 lat temu była gotowa wspaniała technologia. Wokoło widać kilometry kwadratowe nieużytków. Dlaczego zatem nie wolno nam budować domów ze styropianu? Komu tak szalenieprzeszkadza pomysł DOMEK W CENIE SAMOCHODU? 

Stypendia demograficzne?

Szef opozycji Jarosław Kaczyński i kandydat na premiera socjolog prof. Gliński spostrzegli że następuje zapaść demograficzna. Niestety rozwiązanie które wymyślili jest kompletnie tragiczne i przy tym kompletnie od czapy. Stypendium demograficzne które wykoncypowali miałoby wynosić bagatela 1000 złotych miesięcznie na każde dziecko. Zważywszy że co roku rodzi się ok 400 tyś dzieci kwoty robią się kompletnie szalone. Wypłacanie rocznie takiej zapomogi to konieczność wydania około 5 miliardów złotych/rocznik. Źródeł finansowania operacji profesor niestety nie podał.

Oczywiście Polska jest krajem niezwykle rozrzutnym – potrafiliśmy bez mrugnięcia okiem wywalić w błoto niemal sto miliardów złotych na organizację kompletnie zbędne igrzyska piłki kopanej. Dotujemy eksport cykru. Dajemy ulgi podatkowe masie zagranicznych cwaniaczków - tylko za to że łaskawie zechcą nas łupić. Ale mimo to nie potrafię sobie wyobrazić że z pustego mieszka totalnie zadłużonego kraju wytrząśniemy kolejne walizy banknotów…

Oczywiście są dziedziny w których możemy poczynić szybko znaczące oszczędności. Np. można z dnia na dzień wywalić z roboty 90% urzędasów i mało kto w ogóle to zauważy. Można dowalić CIT zagranicznym spółkom które od 22 lat kolonizują nasz kraj. Można… Wszystko można – tylko do tego trzeba mieć JAJA.

Jak ja bym to widział? Rozdawanie pieniędzy demoralizuje. Niejedna menelska rodzinka szybko skalkuluje że zamiast chodzić do pracy lepiej produkować kolejne dzieciaczki. Mieliśmy już podobną sytuację. W dawnych PGR-ach za urodzenie każdego dziecka były dodatki do pensji w dodatku rosnące progresywnie – posiadanie 5-6-7 dzieci „ustawiało” Pana Traktorzystę na dobre. Tylko że PRG-ry w zderzeniu z wolnym rynkiem padły a dzieci zostały. Efektem ich radosnej nierozważnej nadprodukcji jest obecnie nędza wielu rodzin.

Podobne zjawiska obserwujemy na zachodzie. Tylko że tam z dodatków na dzieci korzystają masowo kolonizujące wymierającą Europę ludy „kolorowe”. Wyznawcy Allaha mnożą się na potęgę – i znowu ta sama sytuacja: posiadacz 5-6-7 dzieci biorąc na nie zasiłki żyje w luksusie a do roboty w ogóle nie musi chodzić…

Zatem trzeba postawić sprawę twardo: Żadnej kasy do łapy. Tysiąc złotych na dziecko – to dobra kwota ale dawać ją wyłącznie w postaci ulg podatkowych i ulg składki ZUS. W dodatku z ulg korzystać mogłyby wyłącznie pełne rodziny i wdowy z dziećmi. To zachęci ludzi zarówno do formalizowania związków jak i do PRACY.

Skoro mamy kogoś wspierać - wspierajmy normalne rodziny. Zero dotowania menelstwa. Zero dotowania patologii.

Katalog ksiąg wytęsknionych

W epoce komuny czytałem naprawdę dużo. Pochłaniałem po kilka książek tygodniowo. No cóż – słuchanie radia mnie nie bawiło. W telewizji był jeden program a na nim nic ciekawego. Video się nie dorobiliśmy. Książki otwierały przede mną inny świat – przede wszystkim ukazywały kraje których nie miałem szans odwiedzić bo władzuchna nie dawała nam paszportów.

Jedną z lektur które wywarły na mnie silne wrażenie była powieść Jamesa Heriotta "Wszystkie stworzenia małe i duże". Miałem w domu wydanie z końca lat 70-tych (mniej więcej wtedy albo ciut później telewizja pokazywała serial). Niezbyt gruba książeczka - znałem ją prawie na pamięć. I uważałem za arcydzieło. Aż tu na pocz. lat 90-tych, niedługo po upadku komuny Zysk i ska wydali wznowienie. I zaraz drugi tom. Kupiłem i zakląłem w żywy kamień - bo czytam i widzę ze to historie które już znam. Stwierdziłem zatem (niesłusznie) że "wydawca pazerne ścierwo z jednej książki zrobił dwie". Niebawem wyszedł tom trzeci, wzgardziłem nim, ale pro forma zajrzałem w księgarni na sam koniec i zobaczyłem że kończy się tam gdzie moje stare jednotomowe.

Tu mnie tknęło że coś jest nie tak. Bo te trzy książki były ciut mniejsze ale grubsze niż moja. Zacząłem czytać zakupiony tom drugi i stwierdziłem że: cholera są tu przygody których nie kojarzę...

Szczegółowe Porównanie 1 tomowego wydania komunistycznego i 3 tomów wydanych przez Zyska ujawniło prawdę która mnie zszokowała. Cenzura za komuny wyciapała grubo ponad połowę objętości - ze szczególnym uwzględnieniem wszystkich rozdziałów gdzie pan weterynarz wracając po ciężkim dniu autem do domu wpadł po drodze do pubu, wypił duże piwo i pojechał dalej...

Podobnie było z „Mistrzem i Małgorzatą” Bułhakowa. Byłem tą powieścią szczerze uhecowany. Znałem oczywiście tłumaczenie z roku 1969-tego i podobnie jak w przypadku Heriotta nawet nie podejrzewałem co tracę, aż tu nieoczekiwanie komuna padła i ukazało się wydanie nieocenzurowane.

Jeszcze jeden przykład – znałem oczywiście sowiecki film „12 krzeseł” na motywach powieści Ilfa i Pietrowa. Na pocz. lat 90-tych obejrzałem ekranizację robioną bodaj przez Teatr Telewizji, a niedługo potem kupiłem powieść. Dowiedziałem się z niej że istnieje drugi tom – „Złote cielę”. Byłem przekonany że nie był nigdy tłumaczony na Polski ale wizyta w bibliotece uniwersyteckiej ujawniła że był dwukrotnie – przed wojną i bodaj podczas odwilży po 1956-tym. Nie znałem go, nawet o nim nie słyszałem.

Latami gryzłem paznokcie bo z biografii J.Verne znałem ok 40 tytułów jego książek których nie miała biblioteka. (nieliczne wydane przed wojną nie były potem wznawiane)(cholera wie dlaczego...). Po 1990-tym zaczęto je sukcesywnie publikować i okazało się że większość jest khm... albo ja byłem już za stary. Podobnie - znałem tytuły dwu powieści M.Twaina o przygodach Tomka Sawyera - ale ich nie wydano w Polsce. Jak je wydano - byłem za stary.

Latami szukałem też powieści "Tajemnicze krainy" i "Mumia zmartwychwstała" Arthura Conan Doyle'a - trafiłem u znajomego bibliofila miał na regale. Ależ to jest niemożebna kaszana... a z 15 lat ślinka mi leciała!

Żyjemy we wspaniałych czasach. Księgarnie i biblioteki dają nam dostęp do dorobku piśmienniczego tak wschodu jak i zachodu. Dostęp o jakim nawet nie marzyłem…. W dodatku upowszechniła się znajomość języków obcych a i programy tłumaczące są coraz lepsze. Jasne że wiele książek o których marzyłem okazało się kichą – ale mimo to cieszę się że je poznałem.

Krótki Przewodnik

po mojej tfu!rczości jakby ktoś wlazł tu zwabiony polityką a był ciekaw co ja za jeden i z czego żyję...

Norweski Dziennik - fabularyzowany podręcznik stolarki i ciesiołki w roli głównej średnio rozgarnięty dzieciak z amnezją i jego kumple świrowaty ukrainiec i snajper amator. są trzy dziewczyny jedna mu się śni, za drugą gania, trzecia się rozbiera a potem umiera. I wszyscy wokoło łżą jak najęci.

Oko Jelenia: trójka bohaterów szuka tytułowego artefaktu wokół Bałtyku na przełomie lat 1559/1560 w trakcie poszukiwań regularnie dostają łomot, są też torturowani, gwałceni, zabijani i tak przez sześć tomów.

Cykl o Wędrowyczu - stary pijaczyna z równie nieświeżym kumplem z maniackim uporem czepiają się bliźnich (niekoniecznie żywych) i wyrównują urojone porachunki z całym złym światem. I tak przez 100 odcinków w 7 tomach.

Operacja dzień wskrzeszenia - polsko-patriotyczna parodia "Terminatora" głównie w realiach carskiej Rosji. Jest kupa bohaterów - większość gnie.

Kuzynki. Są trzy laski, przy czym dwie to dobrze zakonserwowane staruszki (czego zupełnie nie widać) i jeden facet nie zainteresowany nimi seksualnie. Gotują różne frykasy, jedzą, piją a w wolnych chwilach użerają się z jakimiś popaprańcami. I tak przez trzy tomy.

Wampir z M3 zbiór nieśmiesznych dowcipów o komunie z głupimi wampirami w roli bohaterów. Dziewczyna jest jedna - też głupia. Będzie kontynuacja.

Zbiory opowiadań to głównie przygody dwu gości.

Jeden, Skórzewski - jest lekarzem ale zamiast siedzieć w gabinecie i leczyć ludzi ewentualnie założyć rodzinę, szlaja się po carskiej Rosji i wplątuje w kuriozalne afery.

Drugi, Storm - jest początkującym dziadkiem śmietnikowym który zagraca dom wszelaką starzyzną. Ma dziewczynę która się nawet nie rozbiera.

 

JKM o Smoleńsku

Janusz Korwin-Mikke dzieli się swoimi przypuszczeniami co do tragedii w Smoleńsku. Na 98% jest przekonany że był to wypadek. Jeśli nie – raczej wyklucza Ruskich – bo:

-gdyby się rypło że to oni, narobili by sobie niewyobrażalnych kłopotów na arenie międzynarodowej.

-mogli bez trudu przeprowadzić zamach na terytorium Polski – nie są wówczas podejrzani.

-bandyta nie morduje na progu swojego domu

-Lech Kaczyński miał nikłe szanse na reelekcję etc etc.

Pan Prezes moim zdaniem niestety nadmiernie ufa logice – jest zatem mentalnie bezbronny wobec działań nielogicznych. Rosjanie mogli to zrobić i - jeśli wpadli na taki pomysł - to są głównym podejrzanym.

Co do reperkusji międzynarodowych – pan Janusz jaja sobie chyba robi. Ja w każdym razie jestem dziwnie spokojny że i UE i NATO jeśli zajdzie potrzeba sprzedadzą nas jak ślepe kocięta w worku. Przypomnę sprawę Katynia. Ujawniono niewyobrażalny mord dziesiątków tyś oficerów oficjalnego sojusznika. Uchodźcy z ZSRR składali wstrząsające relacje prosto z piekła sowieckich łagrów. I co? I nic…

Jeśli zatem zrobili to ruscy – pierwsze pytanie powinno brzmieć: Jacy ruscy?

-FSB podlega Putinowi. Lech Kaczyński pokrzyżował mu wiele planów… Zemsta? KGB wiele razy mordowała ludzi którzy nabruździli imperium – nawet gdy byli już tzw. „politycznymi trupami”. Petlura, Bandera, Gamsachurdia, Litwinienko – lista jest długa.

-Gazprom – także posiada swoje służby – koncesje udzielone przez naszego Prezydenta Amerykanom i groźba wydobycia w Polsce gazu łupkowego musiały doprowadzić kierownictwo koncernu do szału.

-Wojska lotnicze – Lech Kaczyński w chwili zagrożenia dostarczył Gruzinom nasze rakiety przeciwlotnicze – jedne z najlepszych na świecie. Czy zamachu mógł dokonać młody wyrywny oficer którego najlepszy kumpel z dzieciństwa zginął od polskiej rakiety gdy bombardował Gruzję?

Jeśli nie był to wypadek główny podejrzany to dla JKM ludzie byłych WSI. Widzę to podobnie. Czy Ruscy tolerowaliby takie naplucie do własnej zupy? Czy podjęliby ryzyko krycia nieuzgodnionego z nim wcześniej zamachu? Nie da się wykluczyć - ale cena za taką „przysługę” musiałaby być niewyobrażalna. Daleko wyższa niż te 1.2 miliarda umorzonych długów za tranzyt ropy i gazu i jakiś zagadkowy uran przekazany do Rosji niedługo potem…

Atom w Korei?

Korea Północna, ostatni matecznik prawdziwego komunizmu, prawdopodobnie przeprowadziła dziś rano próbę jądrową. Piszę prawdopodobnie – gdyż nie mam na to dowodów poza odnotowanym wstrząsem sejsmicznym i buńczucznym oświadczeniem władz republiki. Ujmę to tak – głęboka sztolnia, kilka tysięcy ton trotylu ułożonych w stożek by uzyskać efekt ładunku kumulacyjnego. Trzęsienie ziemi będzie jak złoto, da się nawet wyliczyć moc ładunku… Po co taka mistyfikacja? Bo własna atomowa to straszak na południowych sąsiadów i resztę świata.

Kilka lat temu było jakby na odwrót – satelity zaobserwowały siny rozbłysk i chmurę w kształcie grzyba. Eksplozja nie była jednak zbyt silna – być może bomba była wadliwie skonstruowana i reakcji uległa tylko niewielka część materiału rozszczepialnego? Władze Korei na zapytania wspólnoty międzynarodowej odpowiedziały w stylu: „nie było żadnego wybuchu a w USA biją murzynów”.

Na dwoje zatem babka wróżyła. Mogą to draństwo mieć. Niestety w razie wojny Korea Południowa będzie miała jeden potworny problem. Jej stolica – Seul – dziesięciomilionowa metropolia leży bardzo blisko granicy. Głowicę atomową na taką odległość przeniesie nawet prymitywna rakieta scud.

Swoją drogą żałuję często że nasz kraj nie dysponuje taką bronią. Doświadczenia ostatnich lat wskazują niestety dobitnie że polityka wygrażania szabelką mimo swoich wad była o wiele skutecniejsza niż obecna „polityka uśmiechu & wazeliny”. Może zatem pota poszukać odpowiednio głębokiej sztolni, napchać ją trotylem, zdetonować i wystosować paranoiczne ultimatum do niektórych naszych sąsiadów?

  Gdy miałęm jakieś 10 lat mój wujek powiedział bardzo mądre zdanie. brzmiał oz grubsza tak:  "Chwała Bogu za bombę atomową. Dzięki niej następny hitler trzy razy się zastanowi" 

Coś w tym jest... Pod warunkiem że bomby tej nie zdobędzie mały skośnooki hitlerek z dalekiego kraju... 

Abdykacja

Informacja o rychłej abdykacji Benedykta XVI-tego nieco mnie zaskoczyła. Wydaje mi się że to groźny precedens. Watykan był dla mnie jak do tej pory wzorcową monarchią – a królowie nie odchodzą na emeryturę… Pamiętam też dobrze ordynarne spekulacje nad abdykacją Jana Pawła II – które zaczęły się dobrą dekadę przed Jego śmiercią a nasiliły gdy nie był już w stanie walczyć z objawami choroby Parkinsona… Ale cóż – nie będę pouczał Papieża.

Następca? Ciekawy problem… Po śmierci JPII byłem prawie pewien że jego miejsce zajmie Ratzinger. Z drugiej story był to dla mnie jedyny rozpoznawalny kardynał (nie licząć „naszych” – polskich). Fakt że poprowadził pogrzeb Poprzednika też był znaczący. Może JPII zarządził to celowo jeszcze przed śmiercią?

Teraz? Nie mam pojęcia kto mógłby zostać następcą.

Wolna Szkocja w UE?

Anglicy ostrzegają Szkotów że jeśli wybiorą niepodległość będą musieli od początku starać się o członkostwo w UE. Rozbrajająca naiwność euroczubków – a skąd to przeświadczenie że niepodległa Szkocja, kraj o niewygasłych tradycjach katolickich, bogaty w ropę i whisky, w ogóle pomyśli o zapisywaniu się do tego socjal-ateistycznego kołchozu?