BLOG

wedrowycz banner1

z kuźni

Obaj kumple znaleźli zamknięty na głucho sklep. Obiekt mieścił się na parterze kamienicy. Szyld zdjęto. Przez brudne szyby widać było puste zakurzone półki wystawy, w głębi równie zakurzoną ladę i regały z płyty meblowej mogące wskazywać że kiedyś był to sklep spożywczy, albo i przemysłowy. Jedna ze ścian pokryta była kafelkami, ale brakowało na niej haków do wieszania wędlin, więc raczej nigdy nie był to mięsny… Tabliczka z godzinami otwarcia odpadła i leżała wewnątrz na podłodze. Karty zabezpieczające witrynę opuszczono i zapięto na kłódki, obecnie mocno pordzewiałe. Także do drzwi przyspawano uszka spięte kabłąkiem potężnej kłódy.

                -Oto idealny obiekt dla naszej prowokacji – Jakub zatarł dłonie. – Zrobimy tu teraz szybciorem fałszywą kolejkę na jakieś tysiąc luda – polecił przyjacielowi. – Taka masa krytyczna powinna przyciągnąć potwora. Gdy będzie się nami pożywiała nastąpi koniunkcja. Światło odbite od planet ujawni jej prawdziwą naturę. Wtedy zaatakujemy.

                -Kolejka na tysiąc luda!? Niby jak?

                -Zaufaj mi. Stawiaj tu, wbij ręce w kieszenie i rozglądaj się po gzymsach budynków.

                -A co w nich ciekawego? Zwykły socrealizm – skrzywił się na znak że nie poważa takiej architektury.

                -Ciekawego? Nic. Ale rozglądaj się. Więcej nonszalancji, w postawie, ugnij lekko kolana. Możesz pogwizdywać pod nosem. Obojętna mina.

                -Nie umiem udawać obojętnej miny, zawsze wychodzi mi taka sztuczne że nikt się nie nabierze – poskarżył się kozak.

                -No i świetnie o to właśnie chodzi! Udajemy że jesteśmy tu zupełnie przypadkiem. Że wcale nie stoimy pod drzwiami sklepu tylko ot tak ścianę podpieramy jak warszawskie szifibruki…

                -Chyba zaczynam rozumieć…

Nie minęło pięć minut a do stojących dołączyła starsza wiekiem kobieta z wypchaną siatką. Przez chwilę stała w milczeniu. Jakub i Semen usilnie udawali że nic nie robią. Wreszcie babina nie wytrzymała.

-Względem czego panowie tu stoją? – zagadnęła.

-Na autobus czekamy – zbył ją egzorcysta.

                -No coś pan. Co tu dają?

                -Nic. Zamknięte przecież.

                -Ślepa nie jestem, widzę że zamknięte. Ale przecież coś rzucą? – nie odpuszczała.

                -Co pani taka ciekawska? – ofuknął ją. – Stoimy sobie z przyjacielem pod ścianą. A co nie wolno?

                -Każdemu wolno – odburknęła i ustawiła się obok.

                -Proszę pani – kozak udał zirytowanego. – Ten sklep jest zamknięty od tygodni.

                -Oj nie bądź taka żyła – syknęła. – Pierwsi jesteście w ogonku, starczy i dla was i dla mnie.

O komunizmie

W 1990-tym gdy komunizm się zawalił PKB Polski na głowę mieszkańca był pięciokrotnie niższy niż najbiedniejszych krajów z tamtej strony "Żelaznej kurtyny". 

Jesli ktoś chce porównać oba systemy to podpowiadam za R.A.Ziemkiewiczem: porównajcie volkswagena i wartburga - rocznik dajmy na to 1988. Ten sam naród. Podobne zasoby surowcowe... Tylko że ten pierwszy pojazd stworzyli robotnicy 'wyzyskiwani" przez kapitalistów, a ten drugi "wolni" i oświeceni myslą karola marksa...

O wnioskach

https://niezalezna.pl/264860-mlodzi-polacy-nie-mysla-o-emeryturze

Po prostu młodzi Polacy patrząc jak ZUS i NFZ potraktowały ich dziadków i wyciągają wnioski - konkretne, a dla ZUS-u bolesne.

Młodzi Polascy nasłuchali się też od rodziców o przedpłatach na auta, o książeczkach mieszkaniowych i innych "wynalazkach" - i też wyciągają wnioski.

Od starszych kolegów wiedzą jak dali się zrobić w balona ci wszyscy którzy uwierzyli że już jesteśmy normalnym krajem z normalną walutą i odkładali cokolwiek na III filarze - i też wyciągają wnioski.

o drodze

Zastanawiam się nad sobą, nad swoją edukacją, nad zainteresowaniami. To wszystko co wykorzystuje dziś w pracy to pokłosie moich pasji. Historii, archeologii, historii sztuki, numizmatyki, trochę także etnografii, geografii, geologii i biologii. Piszę w miarę dobrze – bo w dzieciństwie i młodości bardzo dużo czytałem i była to proza przeważnie przyzwoicie napisane, przyzwoicie tłumaczona, przyzwoicie zredagowana.

Próbuję sięgnąć pamięcią wstecz i analizuję co dało mi liceum. Nie znajduję nic. Wszystkie wiadomości przydatne mi dziś posiadłem czytając książki spoza kanonu lektur i prace popularno-naukowe dalece wykraczające poza program nauczania. Większość rzeczy które musiałem wykuć w podstawówce i liceum nie przydała mi się nigdy i do niczego. Spory odsetek omawianych lektur uważam za śmieci – nie dały mi żadnych wartościowych przykładów postaw ludzkich, nie poszerzyły wiedzy o świecie, o historii, o życiu w innych epokach.

A gdybym mając lat 15 zrezygnował z prób wędrówki utartymi szlakami i skupił się wyłącznie na pracy samokształceniowej?

Przegrać czy wygrać życie?

Zastanawiam się na ile wyższe wykształcenie staje się dziś pułapką. Kiedyś wiadomo – człowiek zdobył maturę, mógł zostać urzędnikiem w miasteczku czy mieście powiatowym. Skończył studia – był KIMŚ. Dziś magistrzy pracują w handlu, w usługach, „przegrywy” zatrudniają się w szkołach, spory odsetek emigruje a na emigracji pracuje ramię w ramię w kolegami po zawodówkach. De facto - nie potrzebujemy dziesiątków tysięcy „naukowców”. Może pora powiedzieć wprost: Ludzie skończycie studia i nie będzie dla was żadnej oferty. Niektórych prymusów ze średnią 4.8 może przy odrobinie szczęścia przytulić uczelnia – na „śmieciówkę” za marniuchne pieniądze – cała reszta pójdzie robić byle co za byle jaką płacę i spóźniona w budowie kariery o 6-7-8 lat w stosunku do „nieuków” którzy olali „zdobycie papierów inteligenta” i zostali elektrykami, murarzami, fryzjerami, sprzedawcami…

Myślę że większy sens ma praca samokształceniowa, oparcie przyszłego zawodu na swojej pasji – uczynienie hobby – źródłem dochodu, lub terminowanie u mistrzów rzemiosła - zdobycie konkretnych umiejętności w elitarnym zawodzie. Najlepiej pracować tam gdzie liczy się to co się umie lub rekomendacja nauczyciela a nie papierek wystawiany przez urząd…

Chwila zadumy

Polska nie zaprosiła Władymira putina na obchody 80-tej rocznicy wybuchu wojny. Uważam że to słuszna decyzja.

Po pierwsze: Rosja jest spadkobierczynią ZSRR – bez paktu ribbentrop-mołotow nie byłoby tamtej wojny.

Po drugie: Rosja do dziś nie rozliczyła się z nami za zbrodnie i grabieże popełnione podczas okupacji Kresów w latach 1939-41 i po 1944-tym.

Po trzecie: Rosja do dziś nie wyleczyła się z imperialnej polityki – polityki agresji terroru.

Po czwarte: Jak ostatnio go zaprosiliśmy nie umiał się zachować.

 

a tu ukraiński teledysk... 

https://www.youtube.com/watch?v=Y8qX8ggNc0k

o potencjale

Każdy z nas natrafiał w życiu na sytuację gdy dobry fachowiec jakoś nie mógł rozwinąć skrzydeł a gorszy lub zgoła partacz bez problemu wpychał się na przynależne mu stanowisko.

Każdy z nas zna przynajmniej ze słyszenia sytuację gdy usunięto dobrego fachowca a jego miejsce zajął kompletny jołop który narobił szkód a przynajmniej popsuł to co szło w dobrym kierunku.

Każdy z nas zna sytuację gdy mógłby skoczyć wyżej, czegoś się dobić, coś osiągnąć – ale potencjalne etaty blokowali mierni ale wierni, lub zgoła nie dano mu nawet szansy zaprezentowania swoich umiejętności.

Każdy z nas zna sytuację gdy niezbyt lotny szef jako podwładnych dobierał głupszych i gorszych od siebie – by nie wyszło na jaw jego matołectwo. By nigdy nie zagrozili jego pozycji…

Każdy zna sytuację gdy władza mówi nam że na coś nie pozwala. Takie słynne zakorzenione głęboko w PRL-u „Nie bo nie”. Kazdy spotkał w życiu takich małych żałosnych hitlerków...

Każdy zna tez sytuację gdy ludzie nie chcą dzielić się sukcesem, gdy zapominają o współpracownikach, gdy kradną cudze wyniki, gdy przejmują cudze dokonania. Nawet abstrahując od pieniędzy: Gdy chcą samotnie spijać całą śmietanę, choć jest jej tyle że starczyło by da wszystkich.

*

Dla naukowca – najwyższym honorem powinno być że jego uczniowie przesuwają granice poznania dużo dalej niż on był w stanie. Dla mistrza-artysty – gdy sława jego uczniów zaczyna przyćmiewać jego własną. Dla trenera gdy odkryty przez niego sportowiec przywozi medal z mistrzostw. Dla szefa firmy – gdy jego podwładni rozwijają biznes uczciwą ciężką pracą wprowadzając innowacje których istnienia on nawet się nie domyślał.

Pamiętajmy by doceniać tych którzy dobrze pracują. Pamiętajmy o współpracownikach. Nie podstawiajmy nóg tym którzy chcą skoczyć w górę. Wspierajmy naszych uczniów i następców. Tak rodzi się zdrowy potęp: właściwe wykorzystanie kadr + świadomość że ci którzy przyjdą po nas powinni skoczyć wyżej i dalej niż my.

do poczytania

O francuskim inżynirze z XVII wieku który zafascynowal sie Ukrainą

https://pl.wikipedia.org/wiki/Guillaume_Le_Vasseur_de_Beauplan 

 

tu jest fragment jego książki

http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/guillaume-le-vasseur-de-beauplan-opis-ukrainy

wspomnienie...

https://niezalezna.pl/264452-dzis-narodowy-dzien-pamieci-polakow-ratujacych-zydow-pod-okupacja-niemiecka

przeszło 1000 Polaków zginęło za ratowanie lub udzielenie pomocy ukrywającym się Żydom. 

to ci o których wiemy, ważniejsi, znani - których los jest jakoś tam udokumentowany...

a to już linkowałem 

http://www.kaplica-pamieci.pl/#MainStage

http://www.kaplica-pamieci.pl/tablice-pamieci

z kuźni

-Zapłacisz mi za to Wędrowycz! – burknął przez zęby Birski. – Za cały dzisiejszy dzień. Przegiąłeś o jeden raz za dużo…

-Co znowu przegiął? – zdumiał się podwładny. – I niby kiedy?

              -Przyśnił mi  się i był to bardzo wredny sen! Nie szczerz ryja, dla mnie ten powód jest wystrczający!