BLOG

wedrowycz banner1

wymioty strachu

Agencja ochrony „Tajfun” obstawiająca imprezę WOŚP na której zginął prezydent Gdańska miała dobrą opinię. Kontrola przeprowadzona o tragedii wykazała że część ochroniarzy zatrudnionych feralnego wieczoru była …nieletnia. Ludzi było zbyt mało, o swojej robocie mieli niewielkie pojęcie – część była dopiero na etapie szkolenia.

Owsiak odciął się całkowicie od tragedii. To nie była „jego” impreza – tak twierdzi.

Jak to widzę? Owsiak jest/był szefem WOŚP. Szef sprawuje władzę. Sam oczywiście wszystkiego nie ogranie – więc do poszczególnych zadań deleguje swoich ludzi. Ktoś od niego organizował lub współorganizował „Światełko do nieba” w Gdańsku. Kogoś do tego oddelegowano. Ktoś podjął decyzję że nie będzie to impreza masowa więc nie trzeba wzmożonych środków bezpieczeństwa.

Być może oddelegowano niewłaściwego człowieka. Być może człowiek byłby nawet i właściwy ale dostał polecenia od szefa „ma być tak i tak” i nie starczyło mu odwagi by się postawić. A może władze Gdańska jako gospodarz narzuciły mu to i owo. Na przykład powiedzieli: współpracujemy z „Tajfunem” – ich zatrudniasz.

Potrzebne jest śledztwo które wszystko wyjaśni. Sam Owsiak powinien powiedzieć: część winy spada na mnie, zaufałem moim ludziom, zawiedli. Ładnie by to wyglądało i nic mu za to nie grozi…

*

Stawiam tezę ze Owsiak się boi. Strasznie się boi ludzi. Ludzkiej reakcji. Być może to lęki wyniesione z milicyjnego domu – gliniarze z PRL-u bali się ludzi. (czasem szczególni łajdacy mieli, oj mieli powody…). Strach budzi agresję, strach sprawia że wszystko usiłuje utajnić, schować, ukryć. To tylko dodatkowo nakręca ludzi którzy czują jakiś szwindel, a wyobraźnia rozdyma ten szwindel do rozmiarów co najmniej afery Amber Gold. Ze strachu bierze się to wszystko: Skakanie po stołach w poszukiwaniu słoika z pieniędzmi, zasłaniania się niepamięcią, odmowa pokazania ksiąg rachunkowych na polecenie sądu…

Przecież można powiedzieć wprost: praca przy fundacji to robota na cały etat, trzeba poświecić i kilkanaście godzin dziennie – ja to wymyśliłem, ja tyram, ja organizuję – muszę z czegoś żyć, więc sorry parę groszy mi się za to należy. Można powiedzieć: owszem zlecamy pewne działania „Mrówce” i „Melonowi” – ale jest to legalne. Owszem są to moje firmy – przejechałem się kilka razy zlecając obcym – a tak mam na wszystko oko. Owszem zatrudniam tam moją rodzinę – bo wiem że mnie nie oszukają etc. etc. Owszem płacę im tyle a tyle – bo skoro wykonują pracę no to muszę im zapłacić…

Rozwiązało by to większość problemów. Nie wszystkie – bo w kraju gdzie masa ludzi zarabia 1200 na rękę informacja że ktoś zarabia np. 10 razy więcej - powoduje przekrwienie oczu i pianę na ustach…

khm...

Prokuratura zamyka śledztwa w sprawie majątku byłego prezydenta Gdańska z powodu śmierci podejrzanego. 

hkm... Czy majątek pochodzący z przestępstwa nie powinien podlegać konfiskacie? 

*

A tu można sobie zajrzeć co o śp. p. Adamowiczu pisały nie tak dawno media.  I nie "pisowskie"

https://www.facebook.com/KamieniKupa1/photos/a.1732488900298919/2266150233599447/?type=3&theater

jeszcze o filozofii

Jean-Jacques Rousseau – przykład filozofa nowożytnego… Facet bardzo nieciekawy – a jego postawa jest moralna - odrażająca. Bardzo nie lubił pracować. Całe lata utrzymywały go bogate kochanki. Gdy zaczął coś tam zarabiać na swoich wypocinach i znalazł sobie żonę - pięcioro dzieci zaraz po urodzeniu pooddawał do przytułków. Uważał że państwo to umowa społeczna (ze mną nikt się na nic nie umawiał!!!) oraz stworzył mit „szlachetnego dzikusa”. (profesor B.Malinowski delikatnie mówiąc uważał inaczej…) Jednocześnie Rousseau nie uznawał Murzynów za ludzi i sądził że nie posiadają duszy. Był zwolennikiem niewolnictwa – uważał że gdyby płacić pracownikom plantacji bardzo wzrosłyby w Europie ceny kawy i cukru…  (bardzo podbne myśli wyrażał też Wolter - on uważał że Murzyni nie moga mieć duszy bo nie zniosłaby umieszczeniu w tak szpetnych ciałach).(Chyba obaj lubili kawę z cukrem). Ergo: Rousseau to prostytutka, łajdak i idiota. A nam wmawiają że to jeden z genialnych myślicieli… Jeśli tzw. „wartości europejskie” opieramy na naukach tego typa i kilku mu podobnych to szkoda gadać.

z kuźni

Póki szli między domami poblask z okiem trochę oświetlał zamarznięte koleiny. Gdy minęli krzyżówki musieli zapalić świeczkę w latarce a i tak omal sobie zębów nie powybijali potykając się na grudach zmrożonego błota.

-Przez tą elektryczność oko nie może się dostosować do ciemności – gderał Wędrowycz. – Trzeba by zrobić tak jak dawni piraci.

-Ale co masz na myśli? – zdziwił się jego towarzysz.

-Nosili opaskę na jednym oku. Jedno mieli do walki w dzień, a drugie trzymali w ciemności bo było do walki w nocy. A jak w bitwie na morzu taki wbiegał pod pokład okrętu to zamykał oko oślepione blaskiem karaibskiego słońca, zdejmował opaskę i już mógł bez problemu walczyć w ciemnej ładowni wśród beczek rumu.

-Kto ci takich bzdur nagadał!? – przyjaciel złapał by się za głowę ale ręce miał zajęte bo niósł latarnię.

-Nikt. Sam do tego doszedłem, sztuką dedukcji – Jakub dumnie wypiął pierś.

Pan psychiatra skazany.

https://niezalezna.pl/255624-psychiatra-skazany-za-rasistowskie-wpisy

 

Jak to widzę:  

Uważam że kolor skóry, orientacja seksualna czy np. wyznawanie islamu nie mogą być carte blanche na popełnianie świństw, łajdactw i przestępstw. Cenzura politycznej porawności musi zostać w całości odrzucona i  otwarcie napiętonwana jako błędna.  

Musimy mieć prawo otwarcie mówić o wszystkim co nas boli, o wszystkim co uważay za szkodliwe. Otwarcie zadawać pytania - także te bardzo niewygodne (np. ilu gejów rocznie idzie do mamra za pedofilię, a ilu hetero? jak to się ma do liczebności obu grup?). Musimy mieć prawo otwarcie wyrażać obawy, a także swobodnie wyszukiwać, gromadzić i rozpowszechniać informacje (byle prawdziwe...) 

Co do języka - tu radziłbym trochę stonować. Lewica kocha się w opluwaniu, poniżaniu i mowie nienawiści, uczniowie trzech "wielkich" teoretyków i praktyków socjalizmu: hitlera lenina i stalina - lubowali się w określaniu ludzi zoologicznymi epietami  - my powinniśmy być inni. Ja też dołożę starań - bo mi się przytrafia...

Do poczytania i przemyślenia...

https://niezalezna.pl/255609-krajobraz-po-mordzie

Znowu o nienawiści

https://niezalezna.pl/255625-zona-adamowicza-udzielila-wywiadu-tvn24-jej-slowa-wywolaly-fale-oburzenia

Smutne

o historii

W podstawówce i liceum mierziła mnie i męczyła ogromna część materiału. Nie lubiłem fizyki, nie przepadałem za chemią i biologią. Szereg epok historycznych nie był dla mnie szczególnie ciekawy ale w podstawówce historię lubiłem – więc byłem obkuty z epok nieciekawych a tam gdzie mnie coś zainteresowało znacznie pogłębiałem wiedzę.

W liceum historię mi totalnie obrzydzono. Pamiętam zapał z którym ŚWIADOMIE wybrałem klasę humanistyczną. Moje zainteresowania, zostały zamordowane, wypalone. Przez te 4 lata z własnej woli przeczytałem tylko jedną(!!!) książkę historyczną – „Lodołamacz” Wiktora Suworowa. (wypadało by w tym miejscu „pozdrowić” pewną nauczycielkę ale Pan Prezydent apelował o powstrzymanie się od „mowy nienawiści”). Dopiero na studiach zacząłem wracać do czytania książek historycznych – powoli nieśmiało, przełamując się i gdzieś na trzecim roku zaczęło mi to nawet sprawiać przyjemność…

Archeologia pomogła – kazała skupić się na zwykłym człowieku żyjącym w minionych epokach, na jego potrzebach, sposobach ich realizacji, wreszcie na tym co nam pozostawił i do czego to służyło. Przez „zanurzenie w głąb” – przez poznane myśli przez pryzmat kultury materialnej, przez dociekanie jak co jest zrobione – wróciły mi zainteresowania „nadbudową” miastami, państwami, władcami, wojnami, bitwami… Ergo: skleiłem jakoś stłuczoną szklankę. Zdołałem odbudować to co zniszczono. Pozostaje pytanie ile straciłem przez 6-7 lat gdy na dźwięk słowa „historia” czułem tylko smutek i obrzydzenie… Dziś moje książki są pełne historii i wyłgaszam historyczne prelekcje na konwentach ku uciesze i nauce uczestnikow... 

Byłem nadwrażliwy? Za bardzo dałem się skopać? Być może...

o flozofii

W ramach studiów przez rok uczęszczałem na zajęcia z filozofii. Jeśli mogę ocenić – wykłady prowadzone były ciekawie i przez człowieka który potrafił mówić z pasją, tak by nie uśpić słuchaczy. Zdałem z tego egzamin i to zdałem w pierwszym terminie. Następnie starannie zapomniałem wszystkiego czego mnie przez ten rok nauczono. Wyrzuciłem z umysłu traktując jako całkowicie zbędny i toksyczny balast.

Zasadniczo jakoś tam jeszcze poważam jońską filozofię przyrody – grupę kolesi którzy zajmowali się badaniem zjawisk przyrodniczych i dociekaniem (nie zawsze sensownym…) jak co działa. Cała reszta jest mi obca a często jak stoicyzm czy epikureizm już wówczas wydawała się odrażająca. Do tego nietuzinkowe zachowania seksualne filozofów – zwłaszcza ich stricte pedofilskie zamiłowanie do bzykania nieletnich chłopców nakazują bardzo ostrożnie podchodzić do tego co zechcieli nam przekazać. A niektórzy z nich byli durniami – jak ten co uważał że lwy mogą się zrodzić z mgieł porannych.

Przykładem który mną wstrząsnął jest znany pisarz Konrad T. Lewandowski. W moim odczuciu filozofa go zniszczyła. Z normalnego sympatycznego gościa, który na konwentach był dusza towarzystwa i z którym można było pogadać zawsze i o wszystkim i pozostał wypalony wrak. Był taki czas kiedy chciał gadać wyłącznie o metafizyce – ignorując przy tym fakt, że rozmówcy nie mieli ochoty słuchać nudnych jak flaki z olejem wywodów wygłaszanych niezrozumiałym dla normalnego człowieka językiem pełnym cudacznie brzmiących słów. Odnoszę też wrażenie ze jego proza z okresu po zatruciu filozofią znacząco obniżyła loty… On zapewne sądzi przeciwnie.

Myśląc o „dorobku” filozofii antycznej, średniowiecznej i nowożytnej zadaję sobie pytanie: Dlaczego mamy poważać ludzi którzy żyli z komplikowania rzeczy prostych? Którzy zamieniali język w bełkot? Którzy roztrząsali znaczenie każdego słowa tworząc zbędne definicje, odwracając znaczenia i tym samym zaburzając prostą i efektywną komunikację międzyludzką? Dlaczego mamy poważać ludzi którzy nader często byli pedofilami, którzy trzymali niewolników, albo – przykłady bardziej współczesne - którzy wysługując się stalinowi walczyli z naszymi dziadkami z bronią w ręku (jak pewna „sława” z Oxfordu).

DSC00643gr

 

Na obrazku anonimowy grecki filozof w czasie wolnym od wymyslania bzdur - realizuje swoje pasje...

Norwegia się stacza...

Norwegia wygasza akredytację polskiego konsula. Powód? Za bardzo się stawiał gdy urzędasy próbowali odbierać Polakom dzieci. Udzielił pomocy ok 150 polskim rodzinom.

http://www.anti-defamation.pl/rdiplad/aktualnosci/list-w-obronie-konsula-slawomira-kowalskiego/

Niestety - patrząc na ilość podobnych spraw musimy powiedzieć sobie wprost: jedziesz za granicę do pracy? Dzieci zostaw w Polsce. Emigrujesz na stałe z rodziną? Bierzesz slub z autochtonami? Musisz skalkulować ryzyko...