Dodaj wpis
Temat
Autor *
Email
Strona www
Treść *
Przepisz kod z obrazka *
   
 

Radek ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): Odp. do: Andrzej Lewczuk, mój chrzestny to Pilipi... ( andrzej.lewczuk@o2.pl ): Wiosna idzie Panie A...

Czy to co Pan napisał, czyli:

(...)

Zwróciłem uwagę na Wasz konkurs, do którego zacząłem pisać własne wypociny, ale jakoś mi brakuje weny. Zapewne i tak marna z tego treść powstanie. Dobrze, że chociaż za druk nie będę musiał płacić, bo moja narzeczona ma kartki i tusz firmowy ;-).

 

oznacza, że do swoich prywatnych zastosowań korzysta Pan z nie swojego papieru i tuszu? Jeżeli tak to ma Pan chyba świadomość, że to jest kradzież? 

Radek

poniedziałek, 19, marzec 2018

pilaster: Matrioszki
http://www.blogpilastra.wordpress.com

Sens "wymiany" jakiejś osoby na inną (a jest to przecież operacja bardzo kosztowna i skomplikowana) istnieje tylko wtedy, kiedy "wymienia się" osobę w miarę znaną, ustosunkowaną, z jakąś pozycją i wpływami. A nie jakiegoś nic nie znaczącego szczyla, jakim był w 1943 roku Jaruzelski.

Ale im wyższą pozycję społeczną posiada taka matrioszka, tym bardziej rośnie ryzyko zdemaskowania - w końcu fałszywa "Anastazja" nie osiągnęła swojego celu. Gdyby Jaruzelski faktycznie był "matrioszką", ani on sam, ani jego radzieccy mocodawcy nigdy by sie nie zgodzili na objęcie przez niego najbardziej eksponowanych stanowisk, z głową państwa na czele - bo ryzyko demaskacji rosło wówczas wykładniczo.

A w myśleniu perspektywicznym, na dziesiątki lat do przodu, znacznie prościej i taniej jest po prostu zwerbować (a nie wymieniać) kilkudziesieciu - kilkuset młodych, zdolnych, ambitnych podporuczników i potem, w miarę potrzeby, wspierać ich karierę. I tak pewnie w przypadku Jaruzelskiego właśnie było.

 

Na pytanie czy Gomułka albo gierek byli matrioszkami jakoś nie doczekał się pilaster odpowiedzi...

poniedziałek, 19, marzec 2018

Andrzej Ko... Szwajcaria: Marna szkola, marna zawodowka, marne zycie...

no i sie nie zmiescilem... cd.: No i niestety, lub stety, zgadzam sie z tym co Andrzeju napisales... tez chodzilem do Podstawowki na Otwockiej,  z ktorej mnie wywalili, przenioslem sie do trzydziestki na Kaweczynskiej, z ktora ciezko mi sie bylo pozegnac bo po zakonczeniu roku szkolnego osmej klasy zglosilem sie we wrzesniu do dyrektorki aby mnie przydzielila do nowej klasy, bo bylem swiecie przekonany ze nie zdalem... dyrektorka popatrzyla na mnie, otworzyla szuflade i... wyjela swiadectwo ukonczenia szkoly podstawowej gdzie od gory do dolu stalo "dostateczny"... z zachowania chyba "dobry" czy cos tam... moim problemem nie byla agresja wobec slabszych czy picie, palenie czy wlamy do kioskow... ja lubilem wolnosc... spacery nad Wisla, chodzenie do kina na dwa-trzy seanse dziennie... mialem w tyle te pierdoly, ktorych nauczali w szkole... gdy trzeba bylo zaliczyc rok to przepisywalem od kolegow zeszyty, nauczylem sie wierszyka o dzielnej armii radzieckiej w jezyku "radzieckim" i tak sobie przechodzilem z klasy do klasy wagarujac na miare rekordow Ksiegi Guinessa... mam jeszcze gdzies swiadectwo z siodmej klasy gdzie liczba DNI nieobecnych nieusprawiedliwionych to 110 (sto dziesiec)...

i faktycznie... mialem duze szanse skonczyc w rynsztoku... ale spotkalem na wagarach KOBIETE... pare lat pozniej wyjechalismy do Szwajcarii gdzie zyjemy od 36 lat... stare dzieje na Szmulkach wspominam podobnie jak Andrzej Pilipiuk... kolegow z dawnych czasow mialem na Targowku gdzie codziennie jezdzilem po szkole, gdzie mieszkala tez czesc mojej rodziny, stat zule ze Szmulek rzadko mnie widywali... raz mialem nieprzyjemne spotkanie bliskiego stopnia z piescia jednego z nich, ktory uznal ze "chodze kanalami" i dal mi  po mordzie... bo rzadko mnie widywal "na dzielnicy"... a ja na dzielnicy, na Szmulkach specjalnie nie rozrabialem i nawet dzielnicowy mnie nie znal specjalnie...

pozdrawiam z Zurychu

Andrzej

poniedziałek, 19, marzec 2018

Andrzej Ko... Szwajcaria: Marna szkola, marna zawodowka, marne zycie...

Andrzej Pilipiuk napisal: "chodziłem do naprawdę marnej szkoły i spotykałem się w klasie z chamowatym, agresywnym gówniarstwem. Z taką mentalną predresiarnią (dresy nie były jeszcze popularne). Patrzę na nich i ich wyskoki analizując: czemu mojemu kumplowi ukradli cienkopis, a mi ołówek z nadrukowana tabliczką mnożenia? Bo były to dobra w klepach niedostępne – pożądali ich do tego stopnia że przestało być ważne jak je zdobędą byle zdobyć. Dlaczego bili i palili pety? By zakozaczyć – pokazać jacy to oni silni. Pokazać innym żeby samemu nie oberwać ale też pokazać samym sobie. Po co kradli kurtki i buty w szatni? Bo mogli je sprzedać za jakieś grosze – a nikt ich nie nauczył jak zarabiać, nie było w okolicy rzemiosła które potrzebowałoby podobnych pomocników… A głównym motorem ich agresji i frustracji był strach. Oni wiedzieli że już przegrali. Ich perspektywa była czytelna: Marna szkoła – marna zawodówka – marna praca. Z tego co wiem – z całej klasy do liceum poszły 4 osoby. Ukończyły 2. Reszta? No cóż… I chyba wyczuwali tych nielicznych ulepionych z innej gliny którzy inaczej rokowali. Szukam dobra. Kradli bo nie umieli inaczej pozyskiwać dóbr. Atakowali „odmieńców” jak to robią zwierzęta… Bili z nędzy duchowej, rozpaczy i strachu. Nikt im nie podał ręki by pomóc stanąć na nogi. Ale ilu z nich było tak naprawdę zafiksowana na zło?

Staram się tłumaczyć ludziom. I namawiać do samodzielnego myślenia. Do samodzielnej oceny wydarzeń, polityków, ich decyzji. Nie głoszę prawdy ex-catedra – pisze co uważam i dlaczego tak uważam. Są i tacy który po lekturze tego bloga lub "Raportu..." uważają że jestem chamem, rasistą, faszystą, złym pisarzem i złym człowiekiem... Tym bardziej cieszą głosy przeciwne. "

poniedziałek, 19, marzec 2018

Piotr Kochanek: Matrioszka c.d. 2

Za stroną www.3obieg.pl

sobota, 17, marzec 2018

 

Powered by Phoca Guestbook