Dodaj wpis
Temat
Autor *
Email
Strona www
Treść *
Przepisz kod z obrazka *
   
 

Andrzej Ko... Szwajcaria: Marna szkola, marna zawodowka, marne zycie...

no i sie nie zmiescilem... cd.: No i niestety, lub stety, zgadzam sie z tym co Andrzeju napisales... tez chodzilem do Podstawowki na Otwockiej,  z ktorej mnie wywalili, przenioslem sie do trzydziestki na Kaweczynskiej, z ktora ciezko mi sie bylo pozegnac bo po zakonczeniu roku szkolnego osmej klasy zglosilem sie we wrzesniu do dyrektorki aby mnie przydzielila do nowej klasy, bo bylem swiecie przekonany ze nie zdalem... dyrektorka popatrzyla na mnie, otworzyla szuflade i... wyjela swiadectwo ukonczenia szkoly podstawowej gdzie od gory do dolu stalo "dostateczny"... z zachowania chyba "dobry" czy cos tam... moim problemem nie byla agresja wobec slabszych czy picie, palenie czy wlamy do kioskow... ja lubilem wolnosc... spacery nad Wisla, chodzenie do kina na dwa-trzy seanse dziennie... mialem w tyle te pierdoly, ktorych nauczali w szkole... gdy trzeba bylo zaliczyc rok to przepisywalem od kolegow zeszyty, nauczylem sie wierszyka o dzielnej armii radzieckiej w jezyku "radzieckim" i tak sobie przechodzilem z klasy do klasy wagarujac na miare rekordow Ksiegi Guinessa... mam jeszcze gdzies swiadectwo z siodmej klasy gdzie liczba DNI nieobecnych nieusprawiedliwionych to 110 (sto dziesiec)...

i faktycznie... mialem duze szanse skonczyc w rynsztoku... ale spotkalem na wagarach KOBIETE... pare lat pozniej wyjechalismy do Szwajcarii gdzie zyjemy od 36 lat... stare dzieje na Szmulkach wspominam podobnie jak Andrzej Pilipiuk... kolegow z dawnych czasow mialem na Targowku gdzie codziennie jezdzilem po szkole, gdzie mieszkala tez czesc mojej rodziny, stat zule ze Szmulek rzadko mnie widywali... raz mialem nieprzyjemne spotkanie bliskiego stopnia z piescia jednego z nich, ktory uznal ze "chodze kanalami" i dal mi  po mordzie... bo rzadko mnie widywal "na dzielnicy"... a ja na dzielnicy, na Szmulkach specjalnie nie rozrabialem i nawet dzielnicowy mnie nie znal specjalnie...

pozdrawiam z Zurychu

Andrzej

poniedziałek, 19, marzec 2018

Andrzej Ko... Szwajcaria: Marna szkola, marna zawodowka, marne zycie...

Andrzej Pilipiuk napisal: "chodziłem do naprawdę marnej szkoły i spotykałem się w klasie z chamowatym, agresywnym gówniarstwem. Z taką mentalną predresiarnią (dresy nie były jeszcze popularne). Patrzę na nich i ich wyskoki analizując: czemu mojemu kumplowi ukradli cienkopis, a mi ołówek z nadrukowana tabliczką mnożenia? Bo były to dobra w klepach niedostępne – pożądali ich do tego stopnia że przestało być ważne jak je zdobędą byle zdobyć. Dlaczego bili i palili pety? By zakozaczyć – pokazać jacy to oni silni. Pokazać innym żeby samemu nie oberwać ale też pokazać samym sobie. Po co kradli kurtki i buty w szatni? Bo mogli je sprzedać za jakieś grosze – a nikt ich nie nauczył jak zarabiać, nie było w okolicy rzemiosła które potrzebowałoby podobnych pomocników… A głównym motorem ich agresji i frustracji był strach. Oni wiedzieli że już przegrali. Ich perspektywa była czytelna: Marna szkoła – marna zawodówka – marna praca. Z tego co wiem – z całej klasy do liceum poszły 4 osoby. Ukończyły 2. Reszta? No cóż… I chyba wyczuwali tych nielicznych ulepionych z innej gliny którzy inaczej rokowali. Szukam dobra. Kradli bo nie umieli inaczej pozyskiwać dóbr. Atakowali „odmieńców” jak to robią zwierzęta… Bili z nędzy duchowej, rozpaczy i strachu. Nikt im nie podał ręki by pomóc stanąć na nogi. Ale ilu z nich było tak naprawdę zafiksowana na zło?

Staram się tłumaczyć ludziom. I namawiać do samodzielnego myślenia. Do samodzielnej oceny wydarzeń, polityków, ich decyzji. Nie głoszę prawdy ex-catedra – pisze co uważam i dlaczego tak uważam. Są i tacy który po lekturze tego bloga lub "Raportu..." uważają że jestem chamem, rasistą, faszystą, złym pisarzem i złym człowiekiem... Tym bardziej cieszą głosy przeciwne. "

poniedziałek, 19, marzec 2018

Piotr Kochanek: Matrioszka c.d. 2

Za stroną www.3obieg.pl

sobota, 17, marzec 2018

Piotr Kochanek: Matrioszka c.d.

[...] miał wypadek z maszyną rolniczą i jego prawa dłoń została okaleczona na zawsze – było to wyraźnie widoczne. Obecny Jaruzelski ma obie dłonie bez żadnej blizny (?!). Poza tym twierdził, iż osobnik podający się za Wojciecha Jaruzelskiego ma zupełnie inny charakter od Wojciecha, którego on dobrze znał! W sumie – był absolutnie przekonany, iż mamy do czynienia z osobą udającą Wojciecha Jaruzelskiego.

Ten kolega Jaruzelskiego miał wizyty funkcjonariuszy UB, którzy ostrzegali go, że jeśli nie będzie milczał, to utopią go w Odrze, a jego rodzinę wymordują!

 

Goryl Jaruzelskiego, płk Artur Gotówko
Szef wydziału WSW zajmującego się ochroną gen. W. Jaruzelskiego. Funkcję tę pełnił od 1974 do XII 1981 r.
Goryl w swoich wspomnieniach opisuje spotkania Jaruzelskiego z jego rodziną jako dziwne, zimne, wyrachowane; odnosił wrażenie, jakby Jaruzelski był zaprogramowanym robotem, bez uczuć i naturalnego ciepła jakie istnieje między członkami rodziny. Wyczuwało się jakąś nienaturalność, sztuczność tych relacji.

Piotr Jaroszewicz, b. premier PRL
Metodę matrioszek Jaroszewiczowi w głębokiej tajemnicy zdradził gen. Karol Świerczewski.
Piotr Jaroszewicz twierdził stanowczo, iż Jaruzelski jest matrioszką, i on ma pewne dowody na to. Wymieniał także inne matrioszki piastujące wysokie stanowiska w państwie (Bierut, gen. Siwicki, gen. Molczyk)! Wszystko wskazuje, iż zginął z tego właśnie powodu… za dużo wiedział … Mordercy nie tknęli żadnych cennych rzeczy, zaś splądrowali cały dom czegoś szukając… (Jaroszewicz prowadził dziennik i był w posiadaniu jakiś tajnych dokumentów dotyczących Jaruzelskiego – podobno nazywa się Margulis.)

sobota, 17, marzec 2018

Piotr Kochanek ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): Matrioszka?

Rodzina
Matka i siostra po powrocie z zesłania do Polski miały wątpliwości, co do autentyczności W. Jaruzelskiego. Rodzina była zastraszana przez UB i bała się mówić o swoich wątpliwościach.
Jak podają ich znajomi, relacje między nimi były chłodne, a spotkania rzadkie i wymuszone! Podobno matka tuż przed śmiercią wyraziła wolę, iż nie życzy sobie jego obecności na swoim pogrzebie. Ksiądz odprawiający mszę żałobną, powiernik woli matki, wyprosił Jaruzelskiego z kościoła i ten musiał stać na zewnątrz (!).

 

Koledzy z gimnazjum marianów na Bielanach
Wojciech był pamiętany jako polski patriota, bardzo religijny i pilny uczeń. Znał dobrze łacinę (współczesny Jaruzelski nie zna łaciny!). Unika spotkań z kolegami gimnazjalnymi. Koledzy twierdzą, że to jest inna osoba.

 

Jednym z kolegów gimnazjalnych Wojciecha był Zenon Komender (1923-1993), czołowy działacz PAX-u i polityk w PRL-u: w latach 1981-82 minister handlu wewnętrznego, 82-85 wicepremier, 85-89 z-ca przewodniczącego Rady Państwa, 69-89 poseł na sejm. Pomiędzy kolegami mówiło się, iż w zamian za ostentacyjne uwiarygodnienie Jaruzelskiego jako swego kolegi z gimnazjum i zachowanie milczenia, co do rodzących się wątpliwości, był przez onego wspierany w karierze politycznej.

 

Rówieśnik ze szkoły podstawowej – syn stajennego zatrudnionego w majątku Jaruzelskich
W dzieciństwie był bliskim kolegą Wojciecha i całe dnie spędzali razem. Po wojnie ten pan mieszkał w Szczecinie, pracował w Stoczni Odra. W swoim środowisku otwarcie wyrażał opinię, że W. Jaruzelski nie jest prawdziwym Jaruzelskim. Jako jeden z argumentów podawał, iż Wojciech w dzieciństwie miał wypadek z maszyną rolniczą i jego prawa dłoń została okaleczona na zawsze – było to wyraźnie widoczne. Obecny Jaruzelski ma obie dłonie bez żadnej blizny (?!). Poza tym twierdził, iż osobnik podaj?

sobota, 17, marzec 2018

 

Powered by Phoca Guestbook