1 - 7

 

O społeczeństwie

W dwudziestoleciu międzywojennym widać było ogromny pęd młodych ludzi do nauki i pracy. (to pierwsze było kosztowne – sam egzamin na uniwersytet kosztował 47 zł, bezrobocie sięgnęło 34%). Powstawały jednak rozmaite organizacje samopomocowe jak studencki „Bratniak” a postawione ze ich składek akademiki stoją niekiedy do dziś! Idea była jasna. Jesteśmy w wolnej Polsce. Musimy ją odbudować po nocy rozbiorów. Musimy urządzić przyszły dom by było w nim dobrze, wygodnie, dostatnio. Organizacje zapewniały młodym ludziom formację duchową i intelektualną. Uczyły pracy i szacunku dla pracy. (harcerze niejednokrotnie angażowali się np. w budowę dróg). Wreszcie pozwalały poznać się wzajemnie. Drużyna stawała się po części drugą rodziną. Wychowywała. Prostowała i podciągała słabsze jednostki. Tworzyła więzi na dorosłe życie. Ludzie którzy dobrze poznali się w wieku lat nastu pomagali sobie i potem. Przyjaciele z harcerstwa, „Wici”, „Strzelca”, „młodzieży Wszechpolskiej”, „Bratniaka” załatwiali sobie nawzajem pracę, zakładali spółki i spółdzielnie. Tworzyli niezbędne dla funkcjonowania społeczeństwa sieci.

Efektem ostatecznym tego pędu są np. zbudowane przed wojną spółdzielcze kamienice na warszawskim Żoliborzu, czy domki spółdzielni robotniczej na Kole. Idea współpracy zaklęta w cegły i beton przetrwała wojnę.W II RP prężnie rozwijało się harcerstwo. Idee służby i samopomocy zaprocentowały w czasie wojny i okupacji. Harcerze byli kurierami, przeprowadzali ludzi przez granice, zajmowali się „małym sabotażem” i całkiem poważną dywersją. Tworzyli oddziały bojowe. Służyli jako sanitariusze. I znów milion ludzi w konspiracji to w znacznej części efekt młodzieńczego buntu. Buntu twórczego – wygnanie okupanta traktowano jako wstęp do przerwanej budowy nowej lepszej Polski.

Po drugiej wojnie światowej, mimo komunistycznej okupacji, ponownie zakasano rękawy. Organizacje niezależne komuniści szybko rozbili. Przedwojenni społecznicy mieli niewielki wybór: mogli iść na smycz i wstąpić do partii albo paść ofiarą szykan i porzucić działalność Działała „Służba Polsce” organizacja czerwona do bólu, która siłę roboczą zdobywała drogą kojarzącą się z łapanakmi i pańszczyzną – ale znowu masa młodych ludzi budowała rozmaite Nowe Huty, by w odtworzyć to co zniszczyli hitlerowcy. By na gruzach dawnego świata zbudować nowy, podobno lepszy. By w przyszłości żyło się lepiej. Masa półniewolników żyjących w namiotach woziła glinę taczkami bo czuła że trzeba.

Powstawały spółdzielnie mieszkaniowe, te pierwsze budowano na wzór przedwojennych obsadzając często sprawdzonymi organizatorami. Niestety idea szybko zwyrodniała. Pod koniec komuny spółdzielnie były już tylko nieruchawymi zbiurokratyzowanymi molochami działającymi często na zasadzie piramidy finansowej…I znów – gdy tylko poluzowano śrubkę coś tam zaczęło się odradzać. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych powstało kilka spółdzielni mieszkaniowych tworzonych wedle przedwojennych wzorców. Grupa instruktorów harcerskich też przypomniała sobie o dawnych ideach ruchu i zaczęła konspiracyjnie tworzyć w komunistycznej organizacji strukturę która okrzepła i oderwała się jak ZHR. Podniosły głowę organizacje przykościelne.

W 1989-tym roku ponownie skończyła się okupacja. Ale przez te 45 lat coś się jednak popsuło. Na fali entuzjazmu stworzono kilkaset społecznych przedszkoli, szkół i liceów. Powstało kilka organizacji młodzieżowych – przeważnie działających jako przybudówki patriotyczno-niepodległościowych partii politycznych. Potem wszystko przygasło. Brakuje kadr. Społecznicy którzy niegdyś wiedli ludzi do współdziałania wymarli. Młodzi ludzie nie potrafią współdziałać, nie potrafią współpracować. Przez 20 lat żadna organizacja studencka nie zdołała zbudować ani jednego akademika. A przecież warunki materialne społeczeństwa są dziś o niebo lepsze niż „za sanacji”!

Samorządy studenckie to in masse czysta fikcja. Korporacje będące przed wojną organizacjami samopomocowymi odtworzyły się jako kluby smakoszy piwa. Kluby miłośników fantastyki i harcerstwo skupiają może 1% populacji. Ruchy oazowe i podobne organizacje powstające przy kościołach i związkach wyznaniowych są nieliczne i niechętnie chwalą się swoimi osiągnięciami. Młodych ludzi przestało kręcić to wszystko co stanowiło ważny element formacji duchowej ich dziadków a często jeszcze i ojców. Wydawać by się mogło że to signum temporis, że w kapitalizmie (gucio tam kapitalizm mamy socjalizm rynkowy) energię młodzi ludzie skupią na „zagarnianiu pod siebie”. Na pracy na potrzeby własne. Na zdobyciu „skóry, fury i komóry” niezbędnych do „wyrywania” panienek. Niestety nawet tego nie widać. Skórę furę i komórę przeważnie fundują rodzice (jak mają z czego).

Tymczasem nawet to się nie udało. Mało kto wśród nastolatków samodzielnie zarabia na swoje potrzeby. Postawa taka uchowała się w zasadzie tylko w dwu środowiskach: W rodzinach kupiecko-rzemieślniczych nadal normalne i naturalne jest że dzieci pomagają w prowadzeniu interesu. W środowisku marginesu społecznego źródłem dochodu młodych ludzi są dilerka, prostytucja, włamy, rozboje i spieniężanie „fantów”… Cała reszta nie potrafi zarobić kilku groszy. Nikt ich tego nie nauczył. I kółko się zamyka. Nie ma organizacji. Nie ma więzi społecznych. Nie wypracowuje się majątku wspólnego. Nie ma idei. Pozostaje piwo, wino i bumelka… Tracimy to pokolenie. Co będzie dalej? Wzorce płynące z zachodu nie nastrajają optymistycznie. Życia euro-nastolatka to kluby, chlanie przez cały weekend, przypadkowy seks i gapienie się w TV. Ten sztorm powoli dociera do naszego kraju.

 

O spluwach

Czyli czy pozwolić obywatelom na posiadanie broni palnej. Ja bym podszedł do zagadnienia szeroko płaszczyznowo:

1) rozróżnijmy pozwolenie na posiadanie broni od pozwolenia na noszenie broni. Ergo: trochę czym innym jest pozwolenie obywatelowi żeby miał spluwę w chałupie i mógł jej użyć gdy ktoś wlezie, czym innym pozwolenie by obywatele łazili ze spluwami po ulicach.

2) nasze społeczeństwo od 65 lat nie ma praktycznie dostępu do broni - nie posiadamy więc kultury jej użycia.

Ja bym zrobił etapami:

a) Każdy niekarany zdrowy psychicznie obywatel ma prawo wystąpić o pozwolenie na broń gazową i dostaje je od ręki (posiadanie i noszenie).

b) Po np. 3 latach bezwypadkowego używania (tzn. jak nie napadnie z gazowcem na sklep osiedlowy) dostaje prawo posiadania prawdziwej spluwy w domu - ale może na początek z amunicją obezwładniającą (takie naboje jak ten którym odstrzeliła sobie głowę ministerkablida.)

c) jak nadal wszystko gra po kolejnych kilku latach dostaje pozwolenie na ostrą amunicję a potem noszenie spluwy z ostrą amunicją poza domem. Oczywiście przejście na kolejne etapy to prawo a nie obowiązek. Jak komuś wystarczy gazowiec nie musi kupować klamki.

W ten sposób ludzie stopniowo przyuczą się do spluw. Jednocześnie ta etapowość sprawi że klamkę dostanie do ręki człowiek powiedzmy 26-28 letni. Na każdym etapie dzielnicowy ma prawo weta – jeśli np. wobec aplikanta toczy się postępowanie lub znany jest z aspołecznego trybu życia. Rozważyłbym ograniczenie praw w przypadku ludzi z niskim wykształceniem i długotrwale bezrobotnych. Np. utrudniając im przejście z etapu „b” na „c”.

Wprowadzamy też dodatkowe zabezpieczenie wzorowane na przepisach z Singapuru: jeśli przestępca w trakcie popełniania przestępstwa ma przy sobie broń wyrok nie może być niższy niż 15 lat pudła. Jeśli jej użyje (niezależnie od skutków użycia) - czapa. (Czyli w myśl przepisów UE “dożywocie” - 11 lat odsiadki). Posiadanie i noszenie broni czarnoprochowej pozostawiamy jak obecnie - bez ograniczeń.

 

O islamie

Strategia islamskiej kolonizacji Europy jest bardzo prosta. Przebiega wielotorowo. Bogaci szejkowie wykupują firmy i centra handlowe. Kupują też grunty. Wchodzą do europejskiego systemu gospodarczego. Wysoce prawdopodobne jest że na masową skalę korumpują polityków, urzędników i dziennikarzy. Finansują budowę meczetów, centrów islamskich, ułatwiają imigrację swoim ziomkom i zatrudniają ich często na czarno w swoich i kontrolowanych przez siebie firmach.

Równolegle trwa kolonizacja oddolna. Przepisy Anglii i Francji dające prawo pobytu mieszkańcom dawnych kolonii umożliwiają legalny przyjazd tysiącom przybyszów z Lewantu i Magrebu. Elita otwiera własne firmy. Pozostali uzyskują prawo do zasiłków i na ogromną skalę drenują kraje kontynentu finansowo. W ślad za nimi przybywają rzesze imigrantów nielegalnych którzy podejmują pracę na czarno zapewniając firmom legalnie osiadłych pobratymców tanią siłę roboczą.

Nielegalni imigranci nie boją się niczego. Otwarcie demonstrują żądając legalizacji pobytu. Budują na obrzeżach miast istne favele. Akcje ich wyłapywania odbywają się sporadycznie, a schwytanie wcale nie oznacza automatycznej deportacji. „obrońcy praw człowieka” i politycy opcji lewicowych już o to dbają… Firmy muzułmańskie kolonizują w pierwszej kolejności zawody niskopłatne, których nie chcą wykonywać rdzenni Europejczycy. We Francji w ciągu ostatniej dekady przybysze praktycznie opanowali piekarnie. „Biała” konkurencja jest eliminowana metodami rynkowymi (nielegalni pracownicy zapewniają niższe koszta) jak i zastraszana.Firmy te jak mogą unikają rejestracji pracowników i płacenia podatków na „niewiernych”.

Odrębny problem to towarzyszące islamskiej imigracji niewolnictwo. Pobyt w Europie zachodniej wielokrotnie stawał się okazją do ucieczki dla rozmaitych „pomocy domowych”, czy „kuzynek”. W wielu sprawach o uprowadzenia Polek do burdeli na zachodzie przewija się „turecki ślad”. Echa handlu żywym towarem znajdujemy w sprawach o mordy „honorowe” – młodzi muzułmanie importują sobie żony i nałożnice z krajów pochodzenia gdyż ich rówieśnice żyjące w Szwecji czy Niemczech nazbyt przesiąkły swobodą i wolnością… Takie drobiazgi jak ostentacyjnie praktykowane wielożeństwo czy powszechne wycinanie łechtaczek dziewczynkom „obrońców praw człowieka” w ogóle nie zajmują. Oriana Falaci zwracała uwagę na ścisłe związki partii lewicowych z problemem kolonizacji muzułmańskiej. Lewica od dawna nie mając żadnego oparcia w klasie robotniczej szuka sobie „proletariatu zastępczego”. Raz są to „uciskane” kobiety, raz geje, raz ekoczubki… Rzesze imigrantów usiłujących zalegalizować pobyt są dla komunistów i socjalistów szczególnie interesujące. Szczególnie agresywna wobec kościoła lewica francuska i włoska widzi też w islamie sojusznika w walce z katolikami.Nie zdają sobie sprawy z tego że sami sobie w ten sposób kręcą stryczek na szyje Programowo laicka Francja podejmuje działania będące czystą aberracją. Merostwom wielu miast brak pieniędzy na remonty zabytkowych średniowiecznych kościołów. (od konfiskaty w 1906-tym roku wszystkie budynki kościelne we Francji są własnością republiki). Te same władze hojnie wspierają budowę meczetów. Być może urzędnicy już po prostu boją się odmówić…

Warto prześledzić proces powstawania muzułmańskich gett. Osiedle czy miasteczko jest opanowywane wedle bardzo prostej strategii. Osiedla się na nim kilka rodzin imigrantów. Och progenitura planowo niszczy wszystko co znajdzie się w jej zasięgu. Zrywane są skrzynki na listy, niszczone ławki, place zabaw, elewacje, płoną śmietniki i wiaty przystankowe. Policja programowo boi się reagować. Obywatele próbujący na własną rękę ukrócić wyskoki są zastraszani. Bywa że oskarżani o rasizm sami muszą się tłumaczyć. Młodzi imigranci wprowadzają terror w szkołach i na placach zabaw. W tej sytuacji bogatsi i bardziej mobilni obywatele po cichu pakują walizki. Spadają ceny nieruchomości, część mieszkań kupuje merostwo na cele socjalne, część – bogatsi wyznawcy proroka. Kolejnym etapem jest zamykanie się osiedla – młodzi muzułmanie bezpardonowo atakują wszelkie służby miejskie pojawiające się na osiedlu. Czy to pogotowie ratunkowe czy śmieciarze są obrzucani kamieniami i butelkami. Podpalane są sklepy, niszczone auta. Powstaje getto z którego pośpiesznie ewakuują się pozostali „biali”. Pustostany zajmują nielegalni.

Zbrodnie nazizmu wywołały ogromną zmianę w naszej mentalności. Dziś niejako automatycznie odżegnujemy się od tego co do nich doprowadziło. Ksenofobia, rasizm, nietolerancja są powszechnie napiętnowane. To napiętnowanie jest automatyczne i bezwarunkowe. Ciemniejszy kolor skóry zapewnia carte blanche na rozmaite wyskoki które „białym” raczej nie uszły by na sucho. Tym samym staliśmy się kompletnie bezbronni. Policja w wielu krajach UE boi się interweniować gdy przestępstwa lub wykroczenia popełniają „kolorowi”. Nawet po krwawych zamachach w Londynie i Madrycie, nawet po mordach w Holandii i zastraszaniu redakcji gazet w Danii politycy Unii Europejskiej nie nabrali rozumu. Społeczeństwa zachodu są mentalnie rozbrojone. Niezdolne do stawiania oporu. Odrębnym problemem jest tempo rozmnażania się. Antykoncepcja i aborcja legalna w większości krajów UE od 3-4 dekad wywołały już dziś widoczne katastrofalne skutki demograficzne. Kraje zachodnie systemem zasiłków utrzymują rzesze białych nieuków i nierobów, jednocześnie cierpią na straszliwy deficyt siły roboczej zdolnej do pracy. Już w latach 70-tych Europa straty wywołane aborcją łatała importem ludzi. Na pierwszy ogień poszła Jugosławia, potem zaczął się napływ pracowników z Turcji. (i w ramach łączenia rodzin napływ Turków zainteresowanych wyłącznie zasiłkami).

Skorzystaliśmy na tej depopulacji po wejściu Polski do UE. Dwa miliony młodych Polaków zajęły miejsca pracy swoich wyabortowanycyh rówieśników. Korzysta na tym Ukraina gdzie ponad 10% populacji w wieku produkcyjnym pracuje na czarno na zachodzie. Korzystają na tym kraje arabskie i muzułmanie już osiadli na miejscu. Polska jest chwilowo wolna od zjawiska kolonizacji muzułmańskiej. Chronią nas i niskie zarobki i kiepski socjal. Czy jesteśmy bezpieczni? Nie. Należymy do Unii Europejskiej. Zachód zatyka się już imigrantami. W każdej chwili może zostać uchwalona ustawa która zmusi nas do przyjęcia np. miliona „uchodźców”. Za 15-20 lat gdy stada arabskich i tureckich dzieciaków podrosną i uzyskają prawa wyborcze muzułmanie i ich „przyjaciele” staną się realną siłą w europarlamencie. By zepsuć klimat na sporym osiedlu czasem wystarczy że osiądzie tam kilka rodzin meneli. Często za dokuczliwe dewastacje odpowiada grupka zaledwie kilku gnojków. Biali niszczą otoczenie najczęściej bezmyślnie w przypływie pijackiej fantazji. Muzułmanie w Europie zachodniej – planowo. Traktują to jako środek do celu. Budują swoje getta bardzo konsekwentnie. Pierwszym błędem naszych władz była zgoda na budowę meczetu i centrum islamskiego na Ochocie. Centrum powstającego za pieniądze anonimowych sponsorów z Arabii Saudyjskiej. Budowa ta jest na tyle niebezpieczna że oprotestowali ją nawet …polscy Tatarzy! Za tym błędem pójdą kolejne. Co dalej? Możliwe są cztery warianty:

Pierwszy: Powstanie otwartego i demokratycznego społeczeństwa multikulturowego. Pokojowa koegzystencja białych i śniadolicych. Tak to sobie wymyślili „mędrcy” z Brukseli zamknięci w strzeżonych osiedlach którzy do pracy jeżdżą pancernymi limuzynami a z islamem mają styczność gdy strzeżeni przez ochroniarzy kupują na mieście kebab.

Drugi: Konwergencja kultur, powstanie nowych prądów w samym islamie, częściowa laicyzacja muzułmanów, powstanie na gruzach Europy oświeconego demokratycznego kalifatu, gdzie nie będzie się kamienować gejów i cudzołożnic. Wariant ten także jest skrajnie mało prawdopodobny.

Trzeci: Stopniowa islamizacja kontynentu aż do zepchnięcia chrześcijan na margines życia społecznego tak by uzyskali status porównywalny do statusu mniejszości koptyjskiej w Egipcie. To wydaje mi się najbardziej prawdopodobne.

Czwarty: „Przebudzenie” Europy zachodniej, wybuch buntu białych przeciw śniadoskórym, nowe ideologie rasistowskie, nowi charyzmatyczni wodzowie, kolejna próba znanego z historii „ostatecznego rozwiązania kwestii” z komorami gazowymi i krematoriami. Tylko że nie jest nigdzie powiedziane że to biali wyrżną śniadych. Równie prawdopodobny jest wariant odwrotny…Czy dożyjemy znów czasów gdy o przeżyciu decydować będzie posiadanie napletka, kształt twarzy lub kolor skóry?

 

Oniemcach.

Wiele naszych obecnych problemów bierze się stąd że niemcy nie ponieśli po 1945 roku kary na którą sobie w pocie czoła zapracowali. Przypomnę w punktach.

1) Zostaliśmy przez nich napadnięci.

2) od razu wymordowali około 40 tyś polskich jeńców. Zabijali też cywilów (np. w Końskich czy Trzynastu Straconych w Płocku) i brali zakładników.

3) Podczas okupacji bezlitośnie nas złupili.

4) Zabrali kościelne dzwony, świnie, krowy, zrabowali kolekcje dzieł sztuki.

5) Porwali 250 tysięcy polskich dzieci. Po wojnie od rodzin wróciło zaledwie ok 10%.

6) Zamordowali co szóstego obywatela II RP.

7) Spalili biblioteki - w samej Bibliotece Narodowej ok 50 tyś starodruków i rękopisów.

8) Spalili archiwa w tym cale archiwum wojskowe.

9) Zniszczyli szereg miast. Od Wielunia po Warszawę.

W procesach oprawców w Majdanka i Auschwitz zapadły wyroki szokująco niskie - na pograniczu kpiny. (polecam Wikipedię). Suchomel - oprawca z Treblinki odsiedziawszy krótki wyrok spokojnie żył w RFN. Jego szef Stangl zmarł w więzieniu w luksusowych warunkach nawet nie odczekawszy procesu. Żyjący na zachodzie więźniowie obozów koncentracyjnych otrzymali już latach 50-tych spore odszkodowania. Wypłacono odszkodowania i renty członkom rodzin. dożywotnie renty otrzymują też uratowani z holocaustu Żydzi żyjący w Izraelu i USA. (odrębną sprawą jest gigantyczny haracz dla żydowskich organizacji) Odszkodowania dostali też np. jeńcy amerykańcy - piloci zestrzelonych samolotów.

Ofiary żyjące w krajach demokracji ludowej pominięto. Skromne odszkodowania otrzymały polskie ofiary eksperymentów pseudomedycznych. Było to po kilkaset marek na głowę przeliczone przez złodziejskie państwo po państwowym kursie. (odszkodowania dla Polaków z tego co słyszałem wynosiły ok 1% przyznawanych obywatelom Europy zachodniej.Potem przyszła jeszcze farsa z fundacją “polsko-niemieckie” pojednanie. Obywatele ZSRR którzy przeszli przez piekło obozów koncentracyjnych do dziś nie dostali złamanego grosza.

Polska armia wypierając hitlerowców z naszego terytorium wzięła około miliona jeńców. Zostali niemal bez wyjątku przekazani NKWD. Nasz sojusznik - ZSRR trzymał w łagrach około 6-8 milionów niemców. Zapytam wprost: dlaczego nam nie sprezentował głupiego miliona? Byli nam potrzebni. Do śmiertelnie niebezpiecznego rozminowywania. Do odgruzowywania. Do odbudowy. Ostatni niemiec powinien wrócić do fatherlandu nie wcześniej niż w chwili gdy z ziemi wyciągnięta zostanie ostatnia mina. Gdy odbudowany zostanie ostatni zniszczony przez nich dom. Na Ziemiach Odzyskanych żyło kilka milionów niemieckich cywili. Byli współwinni tej wojnie. Dlaczego pozwoliliśmy im spakować walizki i wyjechać? Dlaczego jestem cięty na niemców? Bo przegrana wojna niczego ich nie nauczyła. Oni nadal traktują Polskę jak swój łup a nas jak swoich niewolników.

 

Mądrość którą dał nam Wołyń.

Na Wołyniu od XIII-tego wieku żyli pospołu Rusini, Polacy i Żydzi. (także niemcy, Holendrzy i niewielkie domieszki innych nacji). Współżycie układało się wcale nieźle. W radach miast i miasteczek oba główne żywioły posiadały swoje reprezentacje. W czasie pierwszej wojny światowej nieznacznie ucierpieli Żydzi - ale i tak w porównaniu z ziemiami położonymi dalej na wschód nie mieli tu źle. W dwudziestoleciu międzywojennym IIRP prowadziła wobec Ukraińców politykę skrajnie debilną - ale i tak mieli tu lepiej niż na Ukrainie sowieckiej. Wytyczne władzy państwowej nakazujące represje też często sabotowano.Krwawa rzeź która ogarnęła te ziemie w latach czterdziestych była czymś bezprecedensowym. Ukraińcy "rieazliLachiw". Polacy w odwecie też spalili niejedną ukraińską wioskę dosięgając i sprawców masakr i domniemanych sprawców. UPA wymordowała też około 80 tyś swoich. (upamiętnia ich pomnik "strzał w plecy’ odsłonięty w Połtawie).

Partyzantka sowiecka i niemcy pospołu podsycali wir śmierci i szaleństwa. W spokojniejszych rejonach konflikt prowokowano mordując ludzi za pomocą oddziałów podszywających się to pod UPA to pod AK. Wreszcie zgliszcza dogasły. Przegrali Polacy - wymordowani i wysiedleni. Przegrali Ukraińcy - sowieci rozstrzelali dziesiątki tysięcy upowców i domniemanych upowców, a ich rodziny deportowali na Sybir. Przegrali Żydzi - zagazowani lub rozstrzelani przez niemców, wyłapani przez Ukraińców, wreszcie deportowani na daleki wschód przez sowietów. Ormianie, Holendrzy, Tatarzy i niemcy-autochtoni oberwali przy okazji.Dziś Wołyń jest prawie monoetniczny. Po drugiej stronie granicy z Ukraińców "oczyszczono" Ziemię Chełmską i Zamojszczyznę. Panuje spokój. Cmentarny - ale spokój.Główną przyczyną tej hekatomby było długotrwałe narastanie napięcia między trzema narodami. Napięcia które w warunkach likwidacji władzy państwowej przez okupanta po prostu eksplodowało.

Jedną z czołowych zasad funkcjonowania UE jest multietniczność. Cała Europa miałaby stać się jednym wielkim Lwowem, gdzie ok. 27 narodowości wyznających 6-7 różnych religii żyło sobie w zgodzie i wzajemnie wzbogacało swoją kulturę. Problem w tym że czasy są zupełnie inne. Zmieniła się też mentalność ludzi. Wzrosła świadomość odrębności etnicznej. Zabrakło monarchii - czynnika który spajał różne żywioły. Pojawił się islam w swoich agresywnych formach - religia nastawiona na bezpardonową konfrontację. Rada głupców z Brukseli nie pamięta co stało się w 1918-tym roku gdy na lwowskim ratuszu zawisła żółto-niebieska flaga. Rada głupców nie słyszała o krwawych nocach na Wołyniu. Gdy władza UE osłabnie na ratuszu w Berlinie może nieoczekiwanie załopotać turecka flaga. Podparyskie osiedla mogą stać się dla Francuzów i Arabów nowym Wołyniem. A wyznawcy Proroka w starciu ze skinheadami i partyzantką miejską dopuszczą się czynów przy których zbledną zbrodnie UPA.

Dziś jest czas by myśleć, wyciągać wnioski z historii, działać. Możemy uniknąć tego co zaczyna dziać się we Włoszech, Francji, Hiszpanii. Jutro UE może w demokratycznym głosowaniu nakazać nam przyjęcie dwu - trzech milionów imigrantów. Nie mam jakoś ochoty latać po nocy z siekierą i rozbijać głów śpiącym Kurdom.