Czerwona gorączkaczerwona goraczka

 

„Czerwona gorączka” powoduje podwyższenie temperatury. Skok zaczyna się już przy pierwszym spojrzeniu na okładkę. A im głębiej w las kartek, tym goręcej…

Specjalnie zaczęłam od pochwały formy, bo tworzy ona niezwykły klimat, wprowadza w świat opowieści, świat w kolorze sepii i czerwieni, dawno miniony (czy na pewno…?). A treść? Ni na krok nie ustępuje formie.

Po zbiorze „2586 kroków” niecierpliwie czekałam na kolejny tom „opowiadań niezrzeszonych”. Doczekałam się i nie zawiodłam – trudno zawieść się na talencie Andrzeja Pilipiuka. Mistrz nadal w formie. To dobry mistrz – dla każdego ma coś dobrego. Od fantasy po politicalfiction. Od mamutów po bomby atomowe. A mnóstwo wiadomości historycznych, podanych w ciekawy i nienachalny sposób, dodaje smaczku. Tym bardziej, że Pilipiuk (wytrawny archeolog) eksploatuje tak naprawdę mało znane regiony – nasze zawikłane stosunki z carską Rosją.

Pilipiuk znany jest ze swego poczucia humoru. Ten zbiór zaskakuje – naprawdę zabawne jest tylko jedno opowiadanie – „Silnik z Łomży”. Nie znaczy to, że pozostałe są śmiertelnie poważne – prawie w każdym znajdziemy dobrze nam znany i lubiany typ dowcipu. Jednak ten zbiór jest zdecydowanie bardziej mroczny i krwawy, miejscami zatrącający wręcz o gore. Autor w tytułowym opowiadaniu nie epatuje okrucieństwem dla samej przyjemności patrzenia, jak głowy lecą; krwiste mięcho ma tu swój cel i sens. Mrocznie i tajemniczo robi się już na początku – pamiętacie doktora Skórzewskiego, spacerującego na ściśle odmierzoną odległość? Demon powraca… Pilipiuk łechce też naszą narodową próżność (coś nam się od życia należy), kreśląc Polskę niezwyciężonym mocarstwem. Jak mówi generał Kowalski: „Nauczymy Amerykańców raz na zawsze, że każdy, kto podniesie rękę na naszego obywatela, może być pewien, że mu Rzeczpospolita tę rękę odrąbie przy samych jajach.” Uwielbiam mieszanie stylów i gatunków i tu mam tego do syta. Dawna technika na wskroś przesiąknięta mistyką, pociąg – widmo i rewizjonistyczne podejście do historycznych postaci z brązu. Potęga współczesnej prasy i niewyjaśnione zagadki przeszłości, sięgające czasów I wojny światowej. Oniryczna chińszczyzna i tandeta i brud współczesnej Warszawy. Siermiężność realnego socjalizmu i baśniowość innego świata. Machina czasu i machiny latające… A teraz proszę znaleźć coś dla siebie… Każdy ma? No to książka do rąk…

 

Agnieszka Dumańska