z kuźni

Wrócił Hans. Babcia Śmiertka podniosła głowę i chwilę węszyła jak pies myśliwski.

-Oho, łapówkę dzieciak przyniósł. Co potrzeba? Jajko przelać, len spalić czy może miłosne zielę?

-Mogłaby mi pani powróżyć?

-A czemu nie... Ale uważaj, czasem lepiej nie znać przyszłości...

-Nie boję się...

-Boś głupi, czasy są takie że nijednemu ta przyszłość urywa się nagle...

Starucha spojrzała na dłoń chłopaka.

-Pojedziesz niebawem daleko i to w miejsce w które nie chciałbyś pojechać – mruknęła. – Otrzesz się o śmierć, ale uratują cię zęby... Potem wrócisz i znów pojedziesz daleko... I znów tam gdzie nie będziesz chciał pojechać. A potem raz jeszcze pojedziesz daleko, jeszcze dalej znaczy. Ujrzysz malowany obraz i malarza ale w okolicznościach w których nawet pędzla nie chciałbyś oglądać. I znów uratują cię zęby... Dotkniesz wielkiej tajemnicy... A gdy się to wszystko skończy będziesz miał żonę i dzieci, daleko daleko, naprawdę daleko stąd...

-Teraz co drugiemu człowiekowi można przepowiedzieć że pojedzie gdzieś daleko, tam dokąd wcale nie będzie chciał – Jakub skrzywił się.

-Uratują mnie ...zęby? – zdziwił się chłopak

-Jak wszyscy jasnowidze babka gada niejasno – mruknął Wędrowycz. - A może mi pani powróży? – pokazał staruszce dłonie.

-Fuj! – burknęła odwracając głowę. - Nawet mi nie pokazuj tych wszystkich świństw, łajdactw i idiotyzmów które popełnisz! Razem z tym przygłupem Semem. Długo będziesz żył, na nieszczęście dla tego świata, na nieszczęście naszej okolicy, a w szczególności na nięszczęście rodu Bardaków! A zresztą dobrze im tak huncwotom...

-Ja też się cieszę...

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/