Cały internet równo szydzi z nowej ekranizacji "Śnieżki". I słusznie - klasyczną bajkę wywrócono na nice i wyszła z tego kupa.
Bynajmniej nie kupa śmiechu...
Malownicza głupota, niedojrzałość, lewicowe wzmożenie i bezczelność odtwórczyni głównej roli dodatkowo grzebią projekt.
Przede wszystkim ludzie obrazili się o jedno - w papierek ze Śnieżką zawinięto im coś zupełnie innego.
*
Lewica tak już ma - z reguły nie tworzą niczego nowego - umieją głównie parodiować (świadomie lub nie) dawne archetypiczne opowieści, lubią niszczyć, brudzić, smrodzić, rozwalać to co dobre.
*
A teraz wyobraźmy sobie że ta sama historia zostaje opowiedziana bez udawania że to "Śnieżka"
Dobry król przepadł w podejrzanych okolicznościach, rządzi jego żona uzurpatorka - czarownica.
I nie ma na nią mocnych.
Czarownica ma pewną słabość. Główna bohaterka - niekoniecznie zaraz księżniczka może być np. pałacowa służąca, nieświadomie odkrywa sekret jak czarownicę wykończyć.
Początkowo nie domyśla się jego znaczenia - ale ma zostać zabita. Dzięki temu domyśla się że to co podejrzała/podsłuchała jest WAŻNE.
Ucieka, odnajduje ukrywających się w lesie członków dawnej gwardii pałacowej. On już sobie odpuścili - chcą tylko przeżyć... (np rąbią węgiel w bieda-szybach).
Zagrzewa ich do walki.
*
Mamy to? Walka uciśnionych klas, bohaterka z ludu, dziewczyna zostająca świadomą liderką rewolucji etc.
Lewaki by się zachwycili, prawaki przełknęli, nawet murzynka czy mulatka w głównej roli nikogo by specjalnie nie raziła.
*
Scenarzystom albo decydentom Disney'a zwyczajnie zabrakło talentu, wizji i odwagi.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL