kpiny

https://filarybiznesu.pl/finanse/posiadaczom-ksiazeczek-mieszkaniowych-naleza-sie-miliardy-zlotych-chetnych-niewielu/a26832

W latach 80-tych każdemu kto miał na książeczce mieszkaniowej uzbierany wkład własny rząd PRL-u gwarantował przydział 44 metrów kwadratowych mieszkania spółdzielczego. 

PRL runął, oszczędności gromadzone przez rodziny kosztem niekiedy ogromnych wyrzeczeń poszły się bujać - nie były zabezpieczone przed inflacją, ludziom w żaden sposób tego nie zrekompensowano.

Banki pośredniczące w złodziejstwie obrosły w marmury - a III RP choć uznała inne długi PRL - ten akurat ma w dupie. 

Kupując pierwsze mieszkanie zlikwidowałem książeczkę i dostałem 1800 zł premi gwarancyjnej - jak soczyste naplucie w twarz. 

Starczyło na ...1 metr kwadratowy. I jak widzę niewiele się zmieniło - premia (dlaczego to się nazywa "gwarancyjna"?) starcza na metr z kawałkiem... 

*

Państwo wisi mi 43 m2.

mogę ewentualnie równowartość w gotówce. 

w cenach krakowskich to będzie jakieś 500 tyś. zł. 

Nie da się? A właściwie dlaczego nie? 

*

Jeśli trzeba będzie wiząć karabin i iść bronić tego kraju,

Jeśli tego władza ode mnie zażąda - przypomnę sobie to złodziejstwo.

I kilka innych. Pójdę - ale będzie mi jeszcze ciężej. 

 

 

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL