zasdniczo uważam się za człowieka wzorcowo tolerancyjnego.
nie obchodzi mnie kto z kim sypia.
nie obchodzi mnie kto na jakie sposoby szuka szczęścia.
nie obchodzi mnie jakie operacje upiększające zapodają sobie ludzie.
nie obchodzi mnie kto jakie szkodliwe lub toksyczne substancje pali lub łyka.
nie obchodzi mnie kto jaką wiarę wyznaje - najwyżej pójdzie do piekła (a może i nie).
rozumiem że czynności dla mnie obrzydliwe - dla kogoś innego mogą stanowić źródło radości i spełnienia.
z reguły nie wtrącam się w cudze życie i oczekuję w zamian jedynie tego samego.
zasadniczo jeśli komuś na czymś zależy - a realizacja tych pragnienień nie jest uciążliwa dla innych - też bym się zgodził.
*
Widzę dwa problemy:
Po pierwsze - nieuczciwość. to co islamiści nazywają takija, a lewacy leninowską "mądrością etapu" - a co sprowadza się do kłamstw i ukrywania rzeczywistych celów.
Po drugie - stawiam ostrą granicę w poszukiwaniu szczścia osobistego i samorealizacji: jest nią krzywda innego człowieka.
*
Powtórzę: NIEUCZCIWOŚĆ I KRZYWDA
*
Zgodziłbym się na związki osób jednej płci, wielu płci, nawet na rejestrację związków poliamorycznych - problem w tym że jakieś 30 lat temu słyszałem że chodzi tylko o miłość i tolerancję. Widzimy wyraźnie: jak się to zmieniało. Widzimy że okłamali nas już setki razy. Widzimy że nie ponieśli za to żadnej choćby symbolicznej kary, wręcz przeciwnie - oszustwa sprawiły iż bez przeszkód osiągają kolejne etapy "rewolucji". Co więcej zachód wyprzedza nas w realizacji ich postulatów - możemy zaobserwować potencjalne konsekwencje dalszego "poluzowania".
*
*
Krótko i po męsku. Czy możemy zakładać że cel ostateczny całej tej zadymy to tylko prawne zrównanie homozwiązków z tradycyjnymi małżeństwami i zezwolenie im na adopcję dzieci?
...A JEŚLI NIE? Jeśli to tylko etap?

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL