Gryzie mnie pewna myśl.
Czy śmierć to defitywne zamknięcie naszego "konta" i z tą chwilą księgowi z nieba i z piekła podliczają sumy dobrych uczynków a potem decydują do kogo należy dusza?
A może nie? Część ludzi umiera i tyle. Zostawiają skromny spadek swoim krewnym. Dwadzieścia lat po śmierci nikt już o nich nie pamięta.
Ale część odchodzących zostawia po sobie wyraźniejszy ślad. Zostawiają dzieła, budynki, fundacje, utwory, idee które przez kolejne lata, dekady, czasem przez pokolenia wpływają na ludzi i przez to rodzą dobro lub zło. Niekiedy zostawiamy po sobie uczniów, wychowanków, akolitów - którzy kontrynuują naszą drogę.
*
Czy to zło i dobro rodzące się na ziemi już po naszym odejściu, ale bedące bezpośrednim skutkiem podjętych przez nas działań, wlicza się do rachunku z naszego życia?

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL