o biznesach i przyszłości

https://wpolityce.pl/swiat/763475-nasz-news-dlaczego-ukraincy-pozbyli-sie-polskiej-firmy

https://wpolityce.pl/polityka/763485-cieszy-sie-z-cieplego-przyjecia-w-gdansku-persona-non-grata

Mer Andrij Sadowy przed laty zapisał się bardzo dobrze - podczas zadymy na majdanie nie wysłał rządowi janukowycza "odsieczy" a w samym mieście zaprowadził porzadki konkretnymi akcpetowalnymi społecznie decyzjami. 

Obecnnie - no cóż - przychylę się do zdania że nie powinien pojawiać się w Polsce i to z co najmniej kilku powodów. 

*

masowy exodus ludzi uciekających przed wojną stał się paradoksalnie szansą. Ukraińcy na masową skalę musieli zakosztowac życia w Europie z jego blaskami i cieniami. Podpatrzyć dobre rozwiązania, zobaczyć też czym żyją inne narody. Dokonać przewartościowań i wyborów własnych. To przełoży się w okresie powojennym na wybór modelu społecznego, modelu cywilizacyjnego. Tylko że warunkiem brzegowym wprowadzenia zmian na lepsze jest przrtwanie kraju jako niezleżnego bytu politycznego. Niestety odnoszę wrażenie że Ukraina właśnie przegrywa swoją szansę.  

*

Z jednej strony - Ukraina może przegrać bo nie jest w stanie zapanować nad korupcją. Toczy ona ten kraj jak nowotwór. Gigantyczne pieniądze są rozkradane, co więcej wyparowało też sporo sprzętu wojskowego. Amerykanie wiedzą. I to może zaważyć na ich dalszych decyzjach. Czy bez pomocy USA Ukraina bedzie w stanie dalej prowadzić wojnę, czy nastąpi katastrofa? Ukraina może chwilowo liczyć na berlin i brukselę - skorumpowani eurokraci czują że można tam zrobić interesy - ale berlin przy pierwszej okazjii sprzeda Ukrainę za czapkę gruszek. Ukraina chce rozmawiać z wielkimi tego świata bez życzliwego wsparcia i pośrednictwa Polski. Przypomnę tylko że Ukraińcy przez niemców zostali oszwabieni co najmniej dwukrotnie...  

*

Świadomość korupcji wpływa na decyzje rządów i zwykłych ludzi. Polacy w pierwszych tygodniach wojny spontanicznie przekazywali masę pomocy humanitarnej - to się gwałtownie skurczyło w chwili gdy okazało się na jaką skalę pomoc jest rozkradana. Ci ktorzy nadal pomagają robią to przez ludzi których znają osobiście, lub poprzez instytucje (przeważnie religijne) którym jakoś tam ufają. 

Z drugiej strony - Polska dała sąsiadom ogromny kredyt zaufania - i to też się dramatycznie psuje. Władze w Kijowie nie dostrzegły w porę że istnieją pewne nieprzekraczalne granice - kwestie historyczne w których Polacy nie popuszczą. Ostrzeżenia zignorowano. Co więcej kwestie "wołyńskie" jednoczą elektoraty bardzo różnych partii politycznych i polityków zazwyczaj stojących po przeciwnych stronach barykady - dowodem było poparcie dla decyzji prez.Nawrockiego - przekraczające w sondażach 90%. 

*

Tu wracamy do kwestii wyborów. Putinowska propaganda przedstawiała Ukrainę jako państwo faszystowskie/nazistowskie.  Odwołania do ukraińskich oddziałów waffen-SS czy do tradycji UPA zaróno w Polsce jak i na zachodzie odbierane są jednoznacznie. (Na zachodzie zapewne jeszcze mocniej). Obecna afera spowodowała że świat kolejny raz usłyszał o Wołyniu - i to usłyszał mocno. To w poważnym stopniu zatrzyma drogę Ukrainy do struktur UE oraz NATO. 

*

Putin ma już swoje lata. Będzie rządził może jeszcze przez dekadę. Pytanie kto zostanie jego następcą. Wątpię by Rosja nawet w razie zmiany przywódcy wycofała się ze ścieżki imperialnej. Nie wierzę w demokratyzację rosji w perspektywie nawet najbliższych 100 lat. Decyzje które zapadają dziś w Kijowie mogą odbić się bolesną czkawką za kilka lat. 

 

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL