O grobach

https://opoka.org.pl/News/Swiat/2026/oddac-pieniadze-przeprosic-deputowana-chce-dymisji-indianskiej

Ponad 200 milionów dolarów kanadyjskich wydano by znaleźć groby indiańskich dzieci przy szkołach rezydencjalnych. 

I... nie znaleziono. tj. być może w jednym miejscu faktycznie coś jest, ale nie można przekopać i sprawdzić bo indianie wprawdzie zainkasowali forsę ale nie zgadzają się na wykopaliska... 

Szukali ...lidarem - to urządzenie pokazujące kształt terenu. Powini użyć radaru geologicznego a potem przekopać podejrzane miejsca....

*

Raz jeszcze łopatologicznie: 

Groby były - bo musiały być. Zakładam że co najmniej kilka procent wychowanków tych szkół zmarło w trakcie nauki. Nas to DZIŚ szokuje - ale TO BYŁO WTEDY NORMALNE. Przypomnijcie sobie lektury z tej epoki. Podobnie umierały dzieciaki które pozostały przy plemionach. Podobnie umierały dzieciaki białasów (oraz Eskimosów, Murzynów i Chińczyków). To była epoka przed antybiotykami i szczepionkami. Epoka kokluszu, gruźlicy, odry, cholery, dyfterytu, tyfusu, błonnicy, etc.. Wystrczyło napić się surowego mleka od chorej krowy by umrzeć na skrofuły, prosówkę lub gruźlicę kości. Surowa woda mogła wywołać tyfus lub cholerę a w najleszym razie czerwonkę. Wielkim problemem były pasożyty, a pola nawożono przecież ludzkimi odchodami. Indianie też nie byli okazami zdrowia. Kosiły ich europejskie patogeny. Oni "zrewanżowali się" syfilisem.  

*

Tu można poczytać, choć po własnych doświadczeniach  nie nazwałbym wikipedii źródłem szczególnie wiarygodnym. - https://en.wikipedia.org/wiki/Canadian_Indian_residential_school_system

Artykuł który podlinkowałem niżej podaje że zmarło 6'000 dzieci na ok 150'000 uczniów. Ta liczba wydaje mi się zaniżona. Artykuł ten podaje też informacje o odnaleziieniu grobów - choć jak przypomnę - kości nie znaleziono do dziś - informacja ta nie została skorygowana!!! Artykuł podaje też informacje o tym że dzieci często chorowały na gruźlicę i była to główna przyczyna zgonów. To wydaje mi się cholernie prawdopodbne. W jakim stopniu zarażały się wzajemnie? Jakie były standardy higieniczne i jak to wyglądało w szkołach dla białasów - to należy zbadać. Czy celowo ignorowano zalecenia higienistów/lekarzy by gruźlica kosiła indian?  To dobre pytanie. Znając anglosasów - nie zdziwiłbym się. 

*

Zakładam że te groby są na cmentarzach parafialnych - ale osobiście nie wykluczam też pogrzebów w pobliżu szkół. (zwłaszcza jeśli szkoła posiadała wlasną kaplicę, albo była obok kościoła/zakonu). Nie wykluczałbym nawet pochówków zbiorowych - w wypadku epidemii. Powtórzę - to było WTEDY normalne. Epidemia w takiej placówce była czymś znacznie gorszym niż pamiętny covid. Czarna ospa mogła skosić na dzień dobry 20-30% dzieciaków (oraz przetrzebić personel).

*

artykuł wspomina że nagrobki moły być celowo usuwane w późniejszych latach - moim zdaniem to kompletna bzduuura. Po pierwsze nie było potrzeby ukrywania czegokolwiek - bo jak wspomniałem to co się działo mieściło się w ówczesnej normie. Dzieciaki umierały i tyle. Po drugie - jakich niby nagrobków? Ówczesne groby - zwłaszcza biedoty wyglądały inaczej. Kopczyk ziemi sosnowy krzyż z imieniem i tyle... Kopiec się zapadł, krzyż spróchniał i się rozsypał... Przyjaciele skończyli edukację i rozeszli się po świecie. Może jakiś belfer ulubionemu uczniowi-prumysowi po latach wystrugał nowy krzyż w miejsce zniszczonego... I tyle. Z prochu powstałeś...  

*

Molestowanie seksualne podopiecznych, czy ich celowe mordowanie - no cóż  - też mogło się przytafić. Stosunek Anglosasów do indian był fatalny. Wystarczy porównać jaki odsetek populacji stanowią indianie w USA i Kanadzie a jaki tuż za miedzą - w Meksyku. Skoro gwałty i molestowanie przytrafiły się w sierocińcach w PRL-u... - u nich tym bardziej było to możliwe.

*

TEMAT POWINNI ZBADAĆ HISTORYCY. A nie aktywiści - histerycy* Zapiski o pogrzebach są w archiwach szkolnych, parafialnych, księgach cmentarnych etc. Tam nie było wojen - dokumentacja jeśl chodzi o akta stanu cywilnego powinna być kompletna do co najmniej początków XIX wieku. Badać należy natychmiast - bo w kanadzie planują ustawowo zwałczać "negacjonizm ludobójstwa w szkołach rezydencjalnch" a kwestionowanie liczby ofiar etc. ma być penalizowane (!!!).

*

Celowego wynarodawiania Indian - nie neguję. To samo robili Szwedzi - Lapończykom. W PRL-u było "lajtowo" ale i u nas szykanowano dzieciaki gadające na przerewach po sląsku czy kaszubsku - są relacje. 

*

PS.: Nadl nie znalazłem odpowiedzi na pytanie: czy "ocaleniec" Tobby Obied faktycznie istniał? czy jest to tylko "postać symboliczna" - kreacja autorki? i jak jej "szalenia ważna" książka jest odbierana w Kanadzie. (wydano ją tam całe laaata po sukcesie wydawniczym w Polsce). czy relacje w niej zawarte są prawdziwie czy zmyślone? Inne pytanie: czy istnieją autentyczne wspomnienia i relacje byłych uczniów? Mowa o 150 tysiącech dzieci - czy nikt niczego nie napisał? 

*

PS2: kanadyjscy lewacy zatroskani o los dzieci inidańskich niech się czasem przez chwilę zastanowią nad  legalnością aborcji do 9-tego miesiąca ciąży i paroma innymi wynalazkami kanadyjskiego prawa. 6 tysięćy dzieci abortują zapewne tygodniowo... Aborcja jest holocaustem XXI wieku - ci którzy dziś zastanawiją się czy w szkołach rezydsencjalnych doszło do ludobójstwa za 50 lat sami będą postrzegani jak naziści. 

 

_________________________________________________________________________________________

* może niepotrzebnie szydzę? Może taki jest światowy standart? Skoro u nas zagładę żydów "badają" nie historycy tylko ...socjologowie. 

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL