Gdy byłem mały władze PRL-u robiły co mogły by ocieplić wizerunek żołnierza. Po stanie wojennym było to zadanie w zasadzie niewykonalne.
Na "Ludowe Wojsko" jedni ludzie patrzyli z niechęcią, inni z nienawiścią i pogardą. Honor munduru był spalmiony* i żadne "akcje żniwne" ani budowa mostów (w Warszawie nieistniejący już most Syreny*) tego stanu rzeczy nie mogły zmienić. Regularne emisje serialu o czterech pancernych - też wiele nie dały.
Armia jawiła się jako jako okupant wewnętrzny. Bliższe kontakty z kadrą oficerską zniechęcały dodatkowo - dało się odczuć chamstwo i prymitywizm terepów od jaruzela. Pobór, tolerowana przez kadrę brutalna fala w jednostkach, etc. tylko tę niechęć pogłąbiały.
Bardzo nieliczne pozytywne wyjątki - stanowiły niezamierzoną anomalię systemu...
*
Przeszliśmy bardzo długą drogę. Przede wszystkim nastapiła zmiana mentalna. Po niej - wymiana pokoleniowa. Pojawili się nowi ludzie. Nowe standardy. Dziś spoglądamy na wojsko diametralnie inaczej.
Patrzymy przez pryzmat misji zagranicznych - nasi byli w Iraku, Afganistanie, byłej Jugosławii. Zapisali tam piękną kartę - stanowiąc widoczny znak sprzeciwu ludów wolnego świata. Wyzwanie rzucone loklanym totalitaryzmom i kieszonkowym dyktatorom. Powołanie WOT pokazało że idea dobrowolnej ochotniczej służby krajowi odrodziła się.
To już zupełnie inna armia. Na szczęście.
Wojsko broni też naszych granic przed inwazją pseudouchodźców. I to jest w dzisiejszych czasach najważniejsza misja.
I tu każdy Polak niezależnie od sympatii politycznych powinen okazać wdzięczność i szacunek.
*
Ja w każdym razie - okazuję.
___________________________________________________________________________________________________________
*https://pl.wikipedia.org/wiki/Most_Syreny_w_Warszawie
** poza miejską legendą o rozstrzelaniu kilku niepokornych nie ma żadnych śladów by kadra LWP sprzeciwiła się wprowadzeniu stanu wojennego.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL