o wzajemności

https://tysol.pl/opinie/marsz-niepodleglosci-we-lwowie-ukraincy-reaguja,205509

Oczywiście - pomysł polsiego marszu niepodełegłości we Lwowie to oczywista i dość przymitywna prowokacja ze strony naszych posłów.

Prowokacja dla "wykazania się patriotyzmem" i ugrania odrobiny głosów przed wyborami (albo może wyrwania głosów partii Brauna?) 

Prowokacje niestety mają to do siebie - że politycy się świetnie bawią - ale nie dostrzegają że za ich wygłupy cierpią normalni ludzie. 

*

Jednak z drugiej strony: Ukraińcy bez większych problemów mogli zorganizować obchody swojego święta w Polsce. Ale Polacy na Ukrainie? histeryczny sprzeciw... 

*

Z trzeciej strony - Lwów to miasto o dość specyficznej historii, która do dziś rzutuje na stosunki między naszymi narodami i wzajemne postrzeganie obu narodów. W sprawach "lwowskich" pewne podziały przebiegają znacznie ostrzej. To przez 500 lat było polskie miasto - tam ciągle żywe sa obawy przed polskim rewizjonizmem.

Przypuszczam że równie żywiołowo zaregowali by Litwini na polski marsz niepodległości maszerujący przez Wilno. 

Marsz niepodległości Polski w Kijowie zapewnie nie wzbudziłby emocji - zapewne nawet spotkałby się z przyjazną i pozytywną postawą władz i  mieszkańców.

Podobnie masz niepodległości Ukrainy w Warszawie - spokojnie przeszedł, ale np. w Chełmie - gdzie osiadło wielu Wołyniaków - wywołałby niewyobrażalną gównoburzę... 

Ergo: jeśli w ogóle na poważnie chcemy organizować na Ukrainie nasz Marsz Niepodległości - spróbujmy uzyskać zgodę by przeszedł w ich stolicy. 

*

na zakończenie przypomnę jeszcze pro fornma że na froncie ramię w ramię z Ukraińcami walczą zarówno Polacy - obywatele Ukrainy, jak też ochotnicy z Polski. 

 

 

 

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL