generalnie rozumiem potrzebę ukraińskich żołnierzy by podbudować morale sięgając do tradycji i nawiązując do walki swoich poprzedników. Problem widzę w tym że najwyraźniej zawiodło albo szkolenie ideologiczne w wojsku, Albo program nauczania jeszcze na poziomie szkoły.
Nikt im nie powiedział że to temat dla Polaków bardzo drażliwy. Żaden z ukraińskich polityków nie wyczuł w porę że po całych latach zgrzytów szala goryczy Polaków zaraz się przeleje i że to może być jedna z takich sprtaw po kórych straty bedą niepowetowane. Nikt nie ostrzegł że w Polakach coś pęka? Nikt nie zauważył że objawy niechęci do Ukraińców bardzo narosły, że nie są to już opinie garstki moskalofilów i ekstremistów, ale że tak zaczynają mówić ludzie którzy w 2022 sami organizowali pomoc dla Ukrainy? Nikomu nie przyszło do głowy że w tym momencie konieczne są raczej ustępstwa i konkretne działania na rzecz odbudowy stosunków a nie prowokacje?
*
prostym żołnierzom nikt nie powiedział też że UPA to była banda nie tylko morderców ale i wyjątkowych patałachów.
*
co wiemy o UPA? poza mordowaniem Polaków na Wołyniu i Rusi Czerwonej (oraz w powiatach Hrubieszowskim, Tomaszowskim, na Rzeszowszczyźnie i w Bieszczadach) formacja ta nie może się pochwalić w zasadzie żadnym konkretnym sukcesem. Polacy pamiętają bitwy partyzanckie, czy spektakularne akcje naszej konspiracji. Tam - nie ma praktycznie niczego porównywalnego. Ta była chyba największa:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Hurbami
Żadnego przykładu by zebrało się kilka sotni zorganizowało zasadzkę i rozbiło w walce choćby jeden batalion NKWD. Ok Upowcy rozbili więzienie w Hrubieszowie - ale zrobili to we współpracy z WiN. Żadnego brawurowego odbicia dowódcy z konwoju czy z więzienia.
Walki z Polakami to głównie ataki na wioski lub najmniejsze miasteczka. wiele Polacy odparli mimo rozpaczliwiych braków w uzbrojeniu.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Bitwy_Ukraińskiej_Powstańczej_Armii
Nawet filmy o UPA nakrecone na wolniej Ukrainie - "Żelazna sotnia" czy "Wiśniowe noce" - gdy obedrzemy je z fabuły i skupimy uwagę na pokazanych realiach rysują obraz smutny, żałosny, siermiężny i tragiczny.
*
W starciach w 27 Wołyńską dywizją AK - zostali rozbici w proch. W starciach z istribitielnymi batalionami NKWD - podobnie. Wyszkolenie i taktyka UPA były na poziomie miernym. Jeśli sięgniemy do wspomnień Steblewskiego - "Chrinia" czy Omeljna Płeczenia rysuje się obraz rozpaczliwego unikania przeciwnika, ucieczek, kopania maskowanych bunkrów w których można było przeczekać obławy, tragicznych walk zakończonych zagładą całych odziałów.
Brak błyskotliwych akcji zbrojnych. Wygrać byli w stanie jedynie przy dużej przewadze liczebnej. Albo z nieuzbrojonym "przeciwnikiem".
Porwóbnajmy: siły AK i BCh były w stanie skutecznie paralizować hitlerowską akcję czystki etnicznej i deportacji Polakow z Zamojszczyzny. Atakowano regularne oddziały niemieckie, szybko sprawiono że niemieccy osadnicy nie odważali się przejmować opróżnionych polskich gospodarstw.
UPA na sowieckiej Ukrainie w żaden sposób nie zdołała zapobiedz choćby zamykaniu cerkwi czy kolejtywizacji rolnictwa.
Jedyne co możemy zapisać upowcom na plus - to fakt że nie poddali się nigdy. Jeszcze w 1961 roku na sowieckiej Ukrainie działały niewielkie oddziały po kilkanaście osób. Ale terż pamiętajmy - tam nie było dwu amnestii "rozładowujących lasy" - walczyli głównie dla tego że poddanie się oznaczało bestialskie tortury i śmierć w kazamatach NKWD - w większości przypadków bez żadnego procesu. A przedarcie się do amerykańskiej strefy okupacyjnej było praktycznie niemożliwe. (wspomniany "Chriń" zginął podczas takiej próby.).
*
A partyzantką nie wygra się wojny.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL