dawno dawno temu ludzie trzymali świnie i krowy.
w okolicy wojsławic rolnik miał 4-6 hektarów, kawałek łaki, 2-3-4 świnki 1-2 krowy i konia lub traktor.
mleko odbierała lokalna mleczarnia, żywiec - lokalny skup. niektorym świniom dawłąo się w łeb w sadzie i szły na potrzeby własne a nadwyżki rabanki sprzedawano sasiadom.
Krowy jadły trawę i siano z własnej łąki, świnie - katrofle z parnika i otręby z dodatkiem siekanej pokrzywy.
lokalny sklep jesi miał niesprzedane nadwyżki pieczywa upychał je za grosze zaprzjaźnionym gospodarzom.
ilość chudoby każdy musiał skalulować - w zależności od tego ile miał areału tyle zwierząt był w stanie wyżywić.
*
w latach 80-tych praca w rolnictwie była bardzo ciężka - ale głównie dla tego że wiele rzeczy robiono ręcznie - rozpaczliwie brakowało sprzętu.
*
dziś skutkiem wprowadzenia debilnych przepisów, systemów dopłat, sztucznych ograniczeń produkcji i linnych pomysłów euro-cwoków przywozi się zboże z Ukrainy, kartofle i nabiał z niemiec oraz wołowinę z Brazylii. Prokucja gdzieś daleko i transportowanie towaru tysiące kilometrów* wypada taniej i prościej niż produkcja na miejscu a transport w obręcie co najwyżej województwa!?
___________________________________________________________________________________________
euro-eko-s**** zapytuję w tym miejscu o ślad węglowy tej operacji. Wiecie durne h*** co to jest cieżki olej napędowy?

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL